2023

tekst i zdjęcia: Wojciech Dąbrowski © - text & photos

 

Returning from the interesting expeditions I always try to write a travel report - to share my updated knowledge and to help other travelers in their preparations to the voyage. A lot of such reports you can already see on my website - sorry - most of them in Polish only.  New reports require work and time. Unfortunately it is now harder and harder for me to find the time.  On this page you will see some interesting pictures from the last years. They are waiting to be used in the coming reports. I hope to write them someday...    

 

Po powrocie z każdej ciekawej podróży staram się napisać ilustrowany raport, by podzielić się moją świeżo zdobytą wiedzą i w ten sposób pomóc innym podróżnikom w ich przygotowaniach do wyjazdów. Wiele takich raportów znajdziecie już na moich stronach. Niestety pisanie tych raportów to praca pochłaniająca sporo cennego czasu. Nie zawsze mogę znaleźć ten czas... Na tej stronie znajdziecie co ciekawsze zdjęcia do tematów, które czekają na przygotowanie raportów. Mam nadzieje, że kiedyś doczekają się one osobnych stron... Niektóre już się doczekały...  

     
     
     
     

 

 

 

I met the New Year 2023 in Saudi Arabia! It was my second visit in the kingdom. In 2007, when tourists were strictly not allowed in this country, I managed to enter Arabia only for 3 days to see Jeddah and the country's biggest tourist attraction - Madain Saleh. It is now very easy to get a visa to the kingdom and I was going to the recently opened kingdom to see more. Here you will find the map of this voyage, Already on the plane from Athens to Jeddah I met the first pilgrims heading to Mecca. They were distinguished by their traditional white robes:

 

Nowy Rok 2023 witałem w Arabii Saudyjskiej! Była to moja druga wizyta w tym królestwie. W roku 2007, gdy do tego kraju w ogóle nie wpuszczano turystów udało mi się wjechać na 3 dni do Arabii, by zobaczyć Jeddah i największą turystyczną atrakcję tego kraju - Madain Saleh. Obecnie już bez trudu można otrzymać wizę do królestwa i pojechałem tam, by zobaczyć więcej. Tutaj umieściłem mapkę podróży. Już w samolocie z Aten do Jeddah spotkałem pierwszych pielgrzymów zmierzających do Mekki. Wyróżniały ich tradycyjne białe szaty:

Getting on the plane, I unexpectedly met Mr. Piotr Wasil - an outstanding Polish traveler, a member of the Seven Continents Club. Mr. Piotr (pictured above is just renting a car in Jeddah) was heading in the same direction and in Arabia he gave me a lift in the middle of the night to the bus station. Then I traveled 12 hours by bus through the desert to the capital - Riyadh:

 

Wsiadając do samolotu spotkałem niespodzianie pana Piotra Wasila - wybitnego polskiego podróżnika, członka Klubu Siedmiu Kontynentów. Pan Piotr (na zdjęciu powyżej wypożycza samochód w Jeddah) zmierzał w tym samym kierunku i w Arabii podwiózł mnie w środku nocy na dworzec autobusowy. Potem jechałem autobusem 12 godzin przez pustkowia do stolicy - Rijadu: 

The capital of Saudi Arabia has very impressive business district (pictured above). It was shown to me by Miteb - a member of the Couchsurfing organization who invited me to stay in his flat. He was extremely hospitable and helpful, he wanted to show me everything that is worth seeing in Riyadh. He invited me to a traditional Arabian breakfast in a eatery where only men eat:

 

Stolica Arabii Saudyjskiej ma bardzo efektowną dzielnicę biznesową (na zdjęciu powyżej) Pokazał mi ją Miteb - członek organizacji Couchsurfing, który zaprosił mnie na nocleg. Był ogromnie gościnny i pomocny chciał pokazać mi wszystko, co w Rijadzie warte jest zobaczenia. Zaprosił mnie na tradycyjne arabskie śniadanie w jadłodajni, w której stołują się sami panowie: 

This traditional breakfast consisted of bean stew (fool) and still warm flat bread - tameez. Cutlery is not used here. You break off a piece of cake and scoops up some bean mash with it:

 

Na to tradycyjne śniadanie składała się potrawka z fasoli (ful) i ciepły jeszcze chlebowy placek - tamiz. Sztućców tu się nie używa. Odrywa się kawałek placka i nabiera nim trochę fasolowej papki:

Imagine my surprise when, while eating, a local stranger came to our table, put on a table a plate of scrambled eggs and said to Miteb in Arabic: - This is for your guest. Bon Appetit!                I liked that tameez...The tameez must be served warm, so it is baked on the spot - in a domed oven. Employees of the eatery are required to wear masks at work - this is a remnant of the COVID-19 pandemic:

 

Jakież było moje zdziwienie, gdy w trakcie jedzenia do naszego stolika podszedł jakiś obcy człowiek, postawił na stoliku talerz z jajecznicą i powiedział do Miteba po arabsku: -To dla twojego gościa. Smacznego!  Smakował mi ten tamiz... Podawany tamiz musi być ciepły, więc jest pieczony na miejscu - w kopulastym piecu. Pracownicy jadłodajni mają obowiązek używania maseczek przy pracy - to pozostałość pandemii COVID-19:

The most interesting monument of the capital is the Masmak Fortress, erected in 1865 from clay and dried brick. The building has four corner towers with a height of 18 meters, a deep well in the courtyard from which water was drawn up in leather containers and a small mosque:

 

Najciekawszym zabytkiem stolicy jest forteczka Masmak, wzniesiona w 1865 roku z gliny i suszonej cegły. Budowla ma cztery narożne wieże o wysokości 18 metrów, głęboką studnię na dziedzińcu, z której wodę wyciągano w skórzanych bukłakach i mały meczet:

Inside the carefully restored fortress you will find several interesting exhibitions; among other things, about the history of the city, about costumes and about Saudi coffee (the latter combined with coffee and dates tasting)

 

Wewnątrz starannie odrestaurowanej forteczki znajdziecie kilka ciekawych wystaw; między innymi o historii miasta, o strojach i o saudyjskiej kawie (ta ostatnia połączona z degustacją kawy i daktyli)

A few hundred steps further, on the palm-lined promenade, you will find the Grand Mosque. Here, unfortunately, I could only photograph the courtyard, because the prayer room was closed:

 

Kilkaset kroków dalej, przy wysadzanej palmami promenadzie znajdziecie Wielki Meczet. Tu niestety mogłem sfotografować tylko dziedziniec, bo sala modlitwy była zamknięta:

n the same area of the city, there is an old souk (bazaar) where fabrics and clothes, especially traditional ones, are sold. Spices and traditional cosmetics are traded in separate quarters:

 

W tym samym rejonie miasta rozłożył się stary suk (bazar), gdzie sprzedaje się tkaniny i ubiory, szczególnie te tradycyjne. W osobnych kwartałach handluje się przyprawami i wonnościami:

Miteb also drove me to the embassy district and to a recreational lake on the outskirts of a big city, which is a real attraction in this desert country. I was impatiently waiting for New Year's Eve - I was supposed to welcome the New Year in the company of my host and his friend Abdullah. They chose a place in the city center, where the largest cafe in the world operates on a terrace among tall skyscrapers (they have a certificate from the Guinness Book of Records).

 

Miteb zawiózł mnie także do dzielnicy ambasad i nad rekreacyjne jeziorko na peryferiach wielkiego miasta, będące w tym pustynnym kraju nie lada atrakcją. Niecierpliwie czekałem na sylwestrowy wieczór - miałem witać Nowy Rok w towarzystwie mojego hosta i jego przyjaciela Abdullaha. Wybrali oni miejsce w centrum miasta, gdzie wśród wysokich wieżowców, na tarasie działa największa kawiarnia świata (instytucja jest naprawdę wielka - mają certyfikat z księgi rekordów Guinnesa).  

From our cafe (hot chocolate were served instead of the champagne) table we had a beautiful view of one of the tallest buildings in Riyadh - the Kingdom Center. The skyscraper has 44 floors, 302 meters high and is called the world's tallest skyscraper with a hole. The photo right below shows how it looked when it was completed in 2000. Today it is surrounded by other tall buildings.

 

Od naszego kawiarnianego stolika (gdzie toasty wznosiliśmy gorącą czekoladą) mieliśmy piękny widok na jeden z najwyższych budynków Rijadu -Kingdom Center. Wieżowiec ma 44 piętra, 302 metry wysokości i nazywany jest najwyższym w świecie drapaczem chmur z dziurą. Na zdjęciu poniżej widać jak wygladał, gdy ukończono jego budowę w roku 2000. Dziś otoczony jest przez inne wysokie budynki. 

To ze szczytu tego budynku wystrzelono skromne fajerwerki jeszcze przed północą. Ale bardzo niewiele. Byłem szczerze mówiąc rozczarowany. Za to przez ostatnie dwie godziny starego roku na wielkim telebimie kawiarni transmitowano zrealizowany z wielkim rozmachem koncert gwiazd. Ale wydekoltowane piosenkarki nie pochodziły z Arabii, tylko z Libanu i Syrii...

It was from the top of this building that modest fireworks were launched even before midnight. But very few. I was honestly disappointed. On the other hand, for the last two hours of the old year, a large-scale concert of stars was broadcast on the large screen of the café. But the singers - some of them with bold neckline were not from Arabia, but from Lebanon and Syria...

 

When midnight came, no one on the tightly packed cafe terrace made any effusive wishes. Every country has its customs!... The first of January 2023 was a normal working day here. Miteb put on a tobacco galabija and went to his office, and I - paying 50 reais for Uber - went to the village of Diraiyah, the cradle of the Saud dynasty, 25 km away.

 

Gdy nadeszła północ nikt na wypełnionym szczelnie kawiarnianym tarasie nie składał sobie wylewnych życzeń. Co kraj to obyczaj!... Pierwszy stycznia 2023 był tu normalnym dniem pracy. Miteb ubrał tabaczkową galabiję i pojechał do swojego biura, a ja - płacąc 50 reali za ubera pojechałem do odległej o 25 km miejscowości Diraiyah - kolebki dynastii Saudów.

The ruins of Diraiyah turned out to be a very well-kept place. The labyrinth of streets of the old town has been meticulously restored, hiding small halls housing different exhibitions. Entrance to the complex until noon is free. Friendly young Arabs speaking English work in the service staff:

 

Ruiny Diraiyah okazały sie bardzo zadbanym miejscem. Labirynyt uliczek starego miasta pieczołowicie odrestaurowano ukrywając w nim niewielkie sale dla ekspozycji. Wstęp do kompleksu do południa jest bezpłatny. W obsłudze pracują życzliwi młodzi Arabowie mówiący po angielsku: 

When I was leaving the Diraiyah complex in the afternoon, in the reception hall, where they offered free coffee and dates, a young specialist in Arabic calligraphy sat down and wrote  names of the willing visitors on a piece of paper:

 

Kiedy po południu opuszczałem kompleks Diraiyah w sali recepcyjnej, gdzie częstują bezpłatnie kawą i daktylami zasiadł młody specjalista od arabskiej kaligrafii i każdemu chętnemu kaligrafował na kartce jego imię lub nazwisko:

The line was long, but I finally got it. Read on (right to left). And when we took this photo together, it turned out that the master of calligraphy is also a traveler: he was driving in the past  through Poland to Moscow, sleeping in a tent at camping sites. I invited him to Gdańsk, which unfortunately he missed:

 

Kolejka była długa, ale w końcu i ja się doczekałem. Przeczytajcie sobie (od prawej do lewej). A kiedy robiliśmy sobie to wspólne zdajecie, to okazało sie, że mistrz kaligrafii jest także podróżnikiem: przez Polskę jechał samochodem do Moskwy śpiąc w namiocie na campingach. Zaprosiłem go do Gdańska, który niestety ominął:

When I returned to Jeddah (Uber proves to be invaluable here, but you need a local mobile number!) My nice host Miteb invited me to a traditional Arabic restaurant, where there are no tiles on the walls, but carpets and pillows are in the "gazebos" intended for guests ... I am very grateful to Miteb for his invitation and great hospitality - such wonderful hosts in Couchsurfing are really very rare!

 

Gdy wróciłem do Jeddah (uber okazuje się tu nieoceniony, ale trzeba mieć lokalny numer komórkowy!)  mój sympatyczny host Miteb zaprosił mnie do tradycyjnej restauracji arabskiej, gdzie nie ma kafelków na ścianach, za to w "altankach" przeznaczonych dla gości leżą kobierce i poduchy... Jestem bardzo wdzięczny Mitebowi za gościnę - tacy wspaniali hostowie w Couchsurfingu zdarzają się naprawdę bardzo rzadko!

I flew back from Riyadh to Jeddah on the low-cost airline Flynas. It cost the same as the bus! An unpleasant surprise awaited me in Jeddah: Another Couchsurfing host didn't show up for the appointment. Someone was explaining that his cell phone had reset (!) I had to go to the hotel... But it had the advantage that I lived on the edge of the historic district of Al Balad.

 

Z Rijadu do Jeddah wróciłem samolotem taniej linii Flynas. Kosztował tyle samo co autobus! W Jeddah czekała mnie niemiła niespodzianka: Kolejny host z Couchsurfingu nie przybył na umówione spotkanie. Ktoś tłumaczył, że zresetował mu się telefon komórkowy (!) Musiałem iść do hotelu... Miało to jednak tę zaletę, że zamieszkałem na skraju zabytkowej dzielnicy Al Balad:

Many of the old houses in Al Balad have been carefully restored, preserving the traditional wood-carved windows and balconies. This is a district for tourists, where only electric cars drive on many streets closed to traffic. But this district also has a different face - bazaar, heavily neglected:

 

Wiele starych domów w Al Balad starannie odrestaurowano, zachowując tradycyjne, rzeźbione w drewnie okna i balkoniki. To dzielnica dla turystów, gdzie po wielu zamkniętych dla ruchu ulicach jeżdżą tylko melexy. Ale ta dzielnica ma także inną twarz - bazarową, mocno zaniedbaną:

Normal life is vibrant here, tourists are rare and the shop signs usually  have only Arabic inscriptions. It is here that perfumes smolder in censers unchanged for centuries, and dark-skinned traders sell toothpicks:

 

Tutaj tętni normalne życie, a na szyldach sklepików są zazwyczaj tylko arabskie napisy. To tutaj tlą się wonności w niezmienionych od wieków kadzielnicach, a ciemnoskórzy handlarze sprzedają patyczki do czyszczenia zębów:

Jeddah's window display is the Corniche - an elegant waterfront promenade lined with palm trees. Saudi families are cominghere to picnic on the lawns and admire after 6 pm enormous King Fahd's Fountain. Unfortunately, the fountain, beating to a height of 260 meters, did not work that day. I saw it in all its glory only on the day I left Arabia.

 

Oknem wystawowym Jeddah jest Corniche - elegancka nadbrzeżna promenada wysadzana palmami. Przejeżdżają tu saudyjskie rodziny, by piknikować na trawnikach i podziwiać uruchamianą o godz. 18.00 fontannę króla Fahda. Fontanna, bijąca na wysokość 260 metrów niestety tego dnia nie działała. Zobaczyłem ją w pełnej krasie dopiero w dniu wyjazdu z Arabii. 

The next day, in the port of Jeddah, I boarded the MSC Splendida passenger ship for a week-long cruise to several Red Sea ports. The first one was the Saudi port of Yanbu, where we were greeted by an Arab music band:

 

Następnego dnia w porcie Jeddah wsiadłem na pasażerski statek MSC Splendida i popłynąłem nim w tygodniowy rejs do kilku portów Morza Czerwonego. Pierwszym z nich był saudyjski port Yanbu, gdzie witał nas arabski zespół muzyczny:

At the gate leading to the old part of the city, a free refreshment was prepared for us: Saudi coffee (very weak!) and delicious dates. I also gave an interview to children studying at the local International School - they were waiting at the gate with their teacher:

 

W bramie wprowadzającej na teren starej części miasta przygotowano dla nas bezpłatny poczęstunek: czekała saudyjska kawa  (bardzo słaba!) i pyszne daktyle. Udzieliłem też wywiadu dzieciom uczącym się w tutejszej International School - czekały przy bramie ze swoją nauczycielką:

 

The small port of Yanbu is very conveniently located right next to the old part of the city. From our ship (pictured below) to the tourist bazaar with suuvenir shops and the small museum we walked only 10 minutes...

 

Mały port w Yanbu jest bardzo dogodnie zlokalizowany tuż obok starej części miasta. Od naszego statku (na zdjęciu poniżej) do turystycznego bazaru i małego muzeum szliśmy pieszo zaledwie 10 minut...

The next port on our route was the Egyptian port of Sokna on the western coast of Red Sea, mainly used for bus excursions from the ship to Cairo. Those passengers who do not go to Cairo are offered a free transfer to the Porto Sokhna resort (pictured below), where they can use the arranged beach for a small fee. The transfer takes almost an hour.

 

Następnym portem na naszej trasie był egipski port Sokna, wykorzystywany głównie dla autobusowych wycieczek ze statku do Kairu. Tym pasażerom, którzy do Kairu nie jadą proponuje się bezpłatny transfer do ośrodka wypoczynkowego Porto Sokhna (na zdjęciu poniżej) gdzie za opłatą mogą korzystać z urządzonej plaży. Transfer trwa prawie godzinę.

At night, our ship sailed from Sokhna to the small Egyptian port of Safaga, further south. Here, the free port bus takes tourists from the ship only outside the port gate. Then, on their own, they can visit the port town with several mosques and observe ordinary life. I spent over an hour here in a tea room with a good internet connection for the cost of cup of tea. Ask the locals about Cafe Ahmed Yusuf.

 

Nocą nasz statek przepłynął z Sokhna do małego egipskiego portu Safaga położonego jeszcze dalej na południe. Tu portowy autobus wywozi turystów tylko za portową bramę. Potem na własną rękę mogą zwiedzać portowe miasteczko z kilkoma meczetami i podpatrywać zwyczajne życie ludzi. Spędziłem tu ponad godzinę w herbaciarni oferującej niezłe połączenie z siecią internetową. Pytajcie miejscowych o Cafe Ahmed Yusuf. 

The next morning found us in the Jordanian port of Aqaba. It was cloudy, and the mountains of the Sinai Peninsula were covered in fog. Colorful boats with a glass bottom were waiting for tourists by the small city beach, but there were no people willing to admire the wonders of the underwater reef in such a weather:

 

Następny poranek zastał nas w jordańskim porcie Akaba. Było pochmurno, a góry Półwyspu Synaj tonęły we mgle. Przy niewielkiej miejskiej plaży czekały na turystów kolorowe łodzie z przeszklonym dnem, ale chętnych na podziwianie cudów podwodnej rafy przy takiej pogodzie nie było:

When the free shuttle bus took me from the port to the city center, I set off on foot through the city: through the ruins of Arabian Aqaba, the meager foundations of a fourth-century church, to the nice, large Princess Haya Roundabout with the neat Sulieman mosque next to it. The sun finally shone here:

 

Gdy bezpłatny shuttle-bus dowiózł mnie z portu do centrum wyruszyłem pieszo przez miasto: przez ruiny arabskiej Aqaby, mizerne fundamenty kościoła z IV wieku aż do ładnego, dużego Ronda Princess Haya przy którym stoi zgrabny meczecik Sulieman. Tu nareszcie zaświeciło słońce:

You can copy a good map of the center of Aqaba here. In its lower right corner, behind the highway, there is a mosque, perfectly visible already from the ship. It was built in a very spectacular place: above the city, at the foot of a high mountain slope. This is a mosque founded by Sheikh Zayed of Abu Dhabi. I wanted to reach this place:

 

Dobrą mapkę centrum Akaby możecie skopiować tutaj. W jej prawym dolnym rogu za drogą szybkiego ruchu zaznaczony jest meczet doskonale widoczny już ze statku. Zbudowano go w bardzo spektakularnym miejscu: nad miastem, u stóp wysokiego górskiego zbocza. To Meczet ufundowany przez Szejka Zayeda z Abu Dhabi. Chciałem do niego dotrzeć:

It worked, but when I stood in front of the gate, it turned out that the building surrounded by palm trees and flowers is under renovation. No one in the information office knew about it. Maybe you'll have more luck!. The effort of my climb was rewarded with a wonderful sunset:

 

Udało się, ale gdy stanąłem przed bramą świątyni okazało się, że otoczona palmami i kwiatami budowla jest w remoncie. W biurze informacji nikt o tym nie wiedział. Może wy będziecie mieli więcej szczęścia. Trud mojej wspinaczki nagrodzony został wspaniałym zachodem słońca:

When our ship docked back in Jeddah, my old and reliable friend - Piotr - an outstanding traveler from the city of Wroclaw was already waiting in a rented car in front of the terminal. We headed southeast - to Taif. Right at the beginning of the route, we had to make a great circle, avoiding the holy, but inaccessible to the infidels, city of Mecca. The next signposts directed us to a detour way for "non muslims":

 

Gdy nasz statek zacumował na powrót w Jeddah przed terminalem czekał w wypożyczonym samochodzie mój stary i niezawodny przyjaciel - Piotr - wybitny podróżnik z miasta Wrocławia. Ruszyliśmy na południowy wschód - do Taif. Zaraz na początku trasy musieliśmy zatoczyć wielki łuk, omijając świętą, ale niedostępną dla niewiernych Mekkę. Kolejne drogowskazy kierowały nas na okrężną drogę dla "non muslims": 

 

This road was almost empty at first. Herds of camels grazed on the roadside, making the landscape more attractive:

 

Ta droga była na początku prawie pusta. Pasły się przy niej stada wielbłądów, czyniąc krajobraz bardziej atrakcyjnym:

After an hour of driving, a steep and high wall of a mountain range suddenly appeared in front of us. When I was taking this photo, delighted with the landscape, I didn't know yet that very soon we would come to climb this wall in numerous zigzags. The real adventure begins:

 

Już po godzinie jazdy niespodziewanie wyrosła przed nami stroma i wysoka ściana górskiego pasma. Gdy zachwycony pejzażem robiłem to zdjęcie nie wiedziałem jeszcze, że przyjdzie na wspinać się na tę ścianę licznymi zygzakami. Zaczynała się prawdziwa przygoda:

An additional attraction of this ride were smaller and larger families of baboons wandering along the road in many places, especially at parking lots and at the viewpoints. These large monkeys are fed by some drivers and can insistently ask for food. We saw them also along during the next two days:

 

Dodatkową atrakcją tej jazdy były mniejsze i większe rodziny pawianów wałęsające się przy szosie w wielu miejscach, szczególnie przy parkingach i na punktach widokowych. Te duże małpy są karmione przez niektórych kierowców i potrafią natarczywie dopominać się o jedzenie:

Baboons along the roads pose a danger. It is therefore not surprising that there are special road signs on Saudi roads prohibiting feeding monkeys. I photographed such a situation when a large male baboon jumped on the hood of a parked car and watched inside through the driver's window (pictured below). What do you think - was it pleasant for the driver?

 

Pawiany przy drogach stwarzają niebezpieczeństwo. Nie dziwi zatem obecność przy saudyjskich drogach specjalnych znaków drogowych, zabraniających karmienia małp.  Sfotografowałem taką sytuację, gdy duży samiec pawiana wskoczył na maskę parkującego samochodu i przyglądał się przez szybę kierowcy (na zdjęciu poniżej).  Jak myślicie - czy było to dla kierowcy przyjemne?

 

We spent the night on the level of 2200m above the sea - in the town of Al Baha, in a good hotel, where prices were reduced by about 50% after the season.

On the second day of driving through the Saudi mountains, after a dangerous descent through narrow serpentines among the fog thick as milk from the level of 2100 above sea level down to 800 m we reached one of the two historical villages of South Saudia - Zee al-Ayn:

 

Noc spędziliśmy na wysokości 2200 metrów nad poziomem morza, w miasteczku Al Baha, w dobrym hotelu, gdzie po sezonie ceny były obniżone o około 50%.

Drugiego dnia jazdy przez saudyjskie góry, po niebezpiecznym zjeździe ciasnymi serpentynami wśród gęstej jak mleko mgły z poziomu 2100 n.p.m. na 800 m dotarliśmy do jednej z dwóch historycznych wiosek Południowej Saudii - Zee al-Ayn:

Carefully restored, built in the 8th century, the stone village is a candidate for the UNESCO World Heritage List. The sightseeing trail leads from the terrace to the terrace - higher and higher. And from each terrace, new views of the valley and the surrounding mountains open up. The setting of this settlement in the landscape may remind you Machu Pitchu:

 

Starannie odrestaurowana, zbudowana w VIII wieku  wioska z kamienia kandyduje do UNESCO World Heritage List. Szlak zwiedzania prowadzi z tarasu na taras - coraz wyżej. A z każdego tarasu otwierają się nowe widoki na dolinę i otaczające góry. Osadzenie tej osady w krajobrazie może się kojarzyć z Machu Pitchu. Nie sądzicie?: 

It is enough to keep one's eyes wide open to find natural frames for photographed objects - for example, a mosque in a modern settlement at the foot of a historic village (photo on the left column). Only short stone steps protruding from the wall led to the rooms in the top tower.I took a risk and... I didn't fall. And Piotr took a good picture of me. Thank you!

 

Wystarczy mieć oczy szeroko otwarte, aby znaleźć naturalne ramy dla fotografowanych obiektów - na przykład dla meczeciku we współczesnej osadzie u stóp starej wioski (fot. na lewej kolumnie) Zaś do pomieszczeń w szczytowej wieży prowadziły jedynie krótkie kamienne stopnie wystające ze ściany. Zaryzykowałem i... nie spadłem. A Piotr zrobił mi dobre zdjęcie. Dziękuję!

 

Admission to the village is free, and there is an interesting historical exhibition in the pavilion at the entrance. It is looked after by two young Arabs who are happy to give explanations in English. For goodbye, they treated us - the only guests - with dates!

 

Wstęp do wioski jest bezpłatny, a w pawilonie przy wejściu jest do obejrzenia ciekawa wystawa historyczna. Opiekuje się nią dwóch młodych Arabów, chętnie udzielających wyjaśnień po angielsku. Na pożegnanie częstowali nas - jedynych gości - daktylami!

Every day we drove over four hundred kilometers, which was quite a good result on winding, foggy roads ... :) On that day, only after dark we reached the city of Abha, which is the capital of the southern province. An evening walk allowed us to appreciate the beauty of Abha - its Yemeni-style architecture, parks and flower beds:

 

Codziennie przejeżdżaliśmy ponad czterysta kilometrów, co na krętych, zamglonych drogach było całkiem niezłym wynikiem... :) Tego dnia dopiero po zmroku dotarliśmy do milionowego miasta Abha, które jest stolicą południowej prowincji. Wieczorny spacer pozwolił docenić urodę Abhy - jej stylizowaną na styl jemeński architekturę, parki i kwiatowe klomby:

In the morning we returned to the center to photograph the stylized gates next to the museum and the minarets of the Great Mosque in full sun. We liked Abha, it is definitely worth a longer stay! Unfortunately, carefully calculated time pressed us...

 

Rano wróciliśmy jeszcze do centrum, by sfotografować w pełnym słońcu stylizowane bramy obok muzeum i minarety Wielkiego Meczetu. Abha nam się podobała, warta jest na pewno dłuższego pobytu! Niestety starannie wyliczony czas nas naglił...

Just behind the hills surrounding the city, another breakneck zigzag descent awaited us - to the valley located 1200 meters below. We rode closely watched by baboons. The brake pads began to smoke after a quarter of an hour, so we had to stop halfway down the slope. The views were breathtaking: 

 

Zaraz za wzgórzami otaczającymi miasto czekał na nas kolejny karkołomny zjazd zygzakami w dół - do doliny położonej o 1200 metrów niżej. Jechaliśmy bacznie obserwowani przez pawiany. Klocki hamulcowe już po kwadransie zaczęły dymić, wiec trzeba było w połowie zbocza zrobić postój. Widoki zapierały dech:

The reason for the breakneck ride was the second historic village of South Saudia: Rijal Alma, located at an altitude of about 1000 m. Its architecture is more like the settlements of nearby Yemen. Houses also built of stone are larger here and decorated with white stone applications: 

 

Celem karkołomnej jazdy była druga historyczna wioska Południowej Saudii: Rijal Alma położona na wysokości około 1000 m.  Jej architektura bardziej przypomina osady niedalekiego Jemenu. Domy wzniesione także z kamienia są tu większe i zdobione aplikacjami z białego kamienia:

The village spread out on the steep slopes of a green valley. Here, unfortunately, they charge an entrance fee, but only 20 rials - about 25 zlotys. There is a small, neglected museum in the complex, as well as a functioning mosque, with a more modern minaret added. Unfortunately - half of the historical buildings lie in ruins and are waiting for a restaurant. But it's still worth coming here!

 

Wioska rozłożyła się na stromych zboczach zielonej doliny. Tu niestety pobierają opłatę za wstęp, ale tylko 20 riali - około 25 złotych, W kompleksie jest małe, zaniedbane muzeum, a także działający meczet, z dobudowanym współczesnym minaretem. Niestety - połowa historycznych obiektów leży w ruinie i czeka na restaurację. Ale i tak warto tu przyjechać!

On the same day we stll went down to the Red Sea coast. The international south-north road does not run along the seashore here, as it might appear from the map, but several kilometers inland. We set off twice (in El Kahma and Al-Birk - on the picture below) to see this sea, but apart from mini-beaches and a strip of bushes, there was nothing interesting there. Only the resort town of Qunfudhah (where we spent the next night) offered real (and crowded) beaches.

 

Jeszcze tego samego dnia zjechaliśmy na wybrzeże Morza Czerwonego. Międzynarodowa szosa południe - północ wcale nie przebiega tu brzegiem morza, jakby to mogło wynikać z mapy, ale kilka-kilkanaście kilometrów w głąb lądu. Odbiliśmy po drodze dwa razy (w El Kahma i Al-Birk - na zdjęciu) aby zobaczyć to morze, ale poza mini-plażami i pasem krzaków nie było tam nic ciekawego. Dopiero miasteczko wypoczynkowe Qunfudhah (gdzie spędziliśmy kolejną noc) oferowało prawdziwe (i zatłoczone) plaże.

We arrived in Jeddah in the afternoon. My plane was leaving in the evening. On the way to the airport, I had a pleasant surprise: when we crossed the Corniche, it turned out that the King Fahd Fountain was working! I was able to say goodbye to Saudia and photograph and film her. Beautifully illuminated it beat to a height of over 200 meters...

 

Po południu dotarliśmy do Jeddah. To był już koniec naszej samochodowej trasy. Mój samolot odlatywał wieczorem. W drodze na lotnisko spotkała mnie miła niespodzianka: gdy przejeżdżaliśmy Corniche okazało się, że Fontanna Króla Fahda działa! Mogłem na pożegnanie Saudii sfotografować ją i sfilmować. Pięknie podświetlona biła na wysokość ponad 200 metrów...

60km/h

 

 

I flew home happy - my plan was fully implemented, I met interesting people (some of them are on the photos below) and I saw new, interesting places. Saved "hot" news from the route you will find, as always, in English in my travel log 

 

Odlatywałem do kraju zadowolony - w całości udało się zrealizować mój plan, spotkałem ciekawych ludzi (niektórzy z nich są na zdjęciach poniżej) i zobaczyłem nowe, interesujące miejsca. Zapisane "na gorąco" wiadomości z trasy podróży znajdziecie jak zawsze w moim dzienniku podróży.

       

Just before Easter I came back from an interesting trip to the countries of the Middle East. Originally, it was supposed to start with a boat trip departing from Istanbul. But the shipping company canceled the cruise and I had to improvise something in this place :)   The little map of this voyage you can find here.    I flew a cheap airline directly from Cracow to Israel, where I was last in the year 1990 - 32 years ago. I landed in Tel Aviv on Friday evening, just as the Sabbath was beginning in this conservative country. Then the public transport stops. I struggled, but finally got to my pod-hotel (a cubicle hotel - it's a new invention) very close to the beautiful city beach:

 

Tuż przed Wielkanocą wróciłem z ciekawej podróży do krajów Bliskiego Wschodu. Pierwotnie miała się ona zaczynać od rejsu statkiem wyruszającym z Istambułu. Ale kompania żeglugowa odwołała rejs i musiałem w to miejsce coś zaimprowizować  :) Mapkę tej podróży znajdziecie tutaj. Poleciałem tanią linią do Izraela, w którym byłem ostatnio w roku 1990 - 32 lata temu. Wylądowałem w Tel Avivie w piątek pod wieczór, gdy w tym konserwatywnym kraju zaczynał się szabas. Transport wtedy zamiera. Miałem kłopoty, w końcu jednak dotarłem do mojego pod-hotel (klitkowego hotelu - to nowy wynalazek) tuż przy pięknej miejskiej plaży:

Tel Aviv is a young city - it's hard to find monuments in it. But within walking distance from my hotel was old, charming Jaffa, which I had fond memories of from my first stay:

 

Tel Aviv jest młodym miastem - trudno w nim znaleźć zabytki. Ale w zasięgu pieszego spaceru z mojego hotelu była stara, urocza Jaffa, którą mile wspominałem od czasu mojej pierwszego pobytu:

After Shabbat, I took the train from Tel Aviv to Jerusalem - the city of three religions, where every stone can tell its own story. Living in the cheapest, capsule hotel "Jeru Caps", I went to the old town every day, visiting famous corners and reliving history. The most spectacular monument of Jerusalem is the Al-Aqsa Mosque:

 

Po szabasie pociągiem pojechałem z Tel Avivu do Jerozolimy - miasta trzech religii, gdzie każdy kamień może opowiedzieć swoją historię. Mieszkając w najtańszym, kapsułowym hotelu "Jeru Caps" chodziłem codziennie na stare miasto odwiedzając znane kąty i przeżywając jeszcze raz historię. Najbardziej spektakularnym zabytkiem jerozolimy jest meczet Al-Aksa:

From Jerusalem I also made a day trip by bus to the famous Masada fortress on the Dead Sea. where in the time of Christ the Israelites defended themselves against the Roman legions. The place is very scenic, and the fortress, built on a 300-meter hill, can be reached by cable car or climbing in the heat the mountain path (for a fee!)

 

Z Jerozolimy zrobiłem też całodzienną wycieczkę autobusem do słynnej twierdzy Masada nad Morzem Martwym. gdzie w czasach Chrystusa Izraelici obronili się przed rzymskimi legionami. Miejsce jest bardzo widokowe, a do twierdzy, zbudowanej na 300-metrowym wzgórzu można dojechać kolejką linowa lub wspiąć się ścieżką (odpłatnie!)

From Israel, I flew on a low-cost airline to Larnaca, Cyprus, to remember this beautiful and still divided island. I visited Cyprus 28 years ago with my son Adam. Cyprus is small enough to be explored by local buses from the base I set up in a cheap guesthouse in Larnaca. This way I reached, among others, Cape Greko - the most south-eastern tip of Cyprus:

 

Z Izraela tanią linią poleciałem do Larnaki na Cyprze, by przypomnieć sobie tę piękną i wciąż podzieloną wyspę. Cypr jest na tyle mały, że można go zwiedzać lokalnymi autobusami z bazy, którą założyłem sobie w tanim pensjonacie w Larnace. Dotarłem w ten sposób miedzy innymi na Przylądek Greko - najbardziej wysuniety na płd-wschód cypel Cypru:

In the capital of Cyprus - Nicosia for the first time I had the opportunity to go through the so-called. green line - demarcation line to the Turkish part of the city. The most interesting thing for me in North Nicosia turned out to be well-preserved (but adapted to modern functions) two caravanserais:

 

W stolicy Cypru - Nikozji miałem po raz pierwszy okazję przejść przez tzw. green line - linię demarkacyjną do tureckiej części miasta. Najciekawszą dla mnie rzeczą w Północnej Nikozji okazały się dobrze zachowane (ale adoptowane do współczesnych funkcji) dwa karawanseraje:

In North Nicosia you see a lot of foreigners on the streets, including Africans. There was someone to exchange travel experiences with (photo below on the left under the Turkish flag displayed in many places). The flag of Northern Cyprus, recognized only by Turkey, looks completely different (photo on the right column).

 

W Północnej Nikozji widzi się na ulicach dużo obcokrajowców, także Afrykanów. Było z kim wymieniać podróżnicze doświadczenia (zdjęcie poniżej po lewej pod eksponowana w wielu miejscach turecką flagą). Flaga uznawanego tylko przez Turcję Północnego Cypru wygląda zupełnie inaczej (zdjęcie na prawej kolumnie).

 

From Cyprus my trail led to the Black Sea coast of Turkey. Through Georgia! Is it possible? You can! And even a must when you want to travel cheaply. So I flew to Kutaisi and entered Turkey overland, stopping only in Trabzon. Trabzon is located on a hill. Apart from the main, shady square with the statue of the father of the nation, the pearl of this port city is the bazaar filling the labyrinth of narrow streets:

 

Z Cypru mój szlak prowadził na czarnomorskie wybżeże Turcji. Przez Gruzję! Czy tak można? Można! A nawet trzeba, gdy chce sie podróżować tanio. Poleciałem więc do Kutaisi i lądem wjechałem do Turcji, zatrzymując się dopiero w Trabzonie. Trabzon położony jest na wzgórzu. Poza głównym, cienistym placem z pomnikiem ojca narodu perełką tego portowego miasta jest bazar wypełniający labirynt wąskich uliczek:

In the mountains near Trabzon, at an altitude of 1,200 m, the Greek Catholic monastery of Sumela is perched at the foot of a rock wall. At the moment, the monastery has only the status of a museum (admission 125 lira) but in Muslim Turkey it is a unique object, with frescoes on the walls and an unusual location. I got there by special minibus from Trabzon, paying 17 euros for the return trip:

 

W górach koło Trabzonu na wysokości 1200 m przycupnął u stóp skalnej ściany grekokatolicki klasztor Sumela. Klasztor ma w tej chwili już tylko status muzeum (wstęp 125 lira) ale w muzułmańskiej Turcji jest obiektem unikalnym, z freskami na ścianach i niezwykłym położeniem. Dojechałem tam specjalnym mikrobusem z Trabzonu, płacąc 17 euro za powrotną podróż:

The rooms of the monastery are spread over several levels and sometimes you have to climb hardly the narrow stairs to see everything. Fortunately, before the season, it was almost empty here. Sumela has become one of the most interesting places on the route of this trip:

 

Pomieszczenia klasztoru rozłożone są na kilku poziomach i trzeba czasem solidnie się wspinać wąskimi schodkami, aby wszystko zobaczyć. Na szczęście przed sezonem było tu prawie pusto. Sumela stała się jednym z najciekawszych miejsc na trasie tej podróży:

rThe next day found me in the big port city of Samsun. Samsun has a beautiful seaside boulevard, but it was pouring rain that day, so without hesitation I drove further east to historic Sinope. This beautiful city, picturesquely situated on a peninsula, was founded in antiquity by Greeks from Miletus. Diogenes was born here (it now has its own nice statue), and the Byzantines and Turks surrounded it with solid walls.

 

Kolejny dzień zastał mnie w dużym mieście portowym Samsun. Samsun ma piękny nadmorski bulwar, ale tego dnia lał deszcz, więc bez zwłoki pojechałem dalej na wschód - do historycznej Synopy. To piękne miasto, położone malowniczo na półwyspie założyli w starożytności Grecy z Miletu. Tu urodził się Diogenes (ma teraz swój ładny pomnik), a Bizantyjczycy i Turcy otoczyli ją solidnymi murami.

In the center of old Sinope, a small madrasah and a pretty mosque with a beautiful mihrab and mimbar stand opposite each other. I was there when the temple was completely empty - it creates an unusual atmosphere when visiting:

 

W centrum starej Synopy stoją naprzeciw siebie mała medresa i ładny meczet z pięknym mihrabem i mimbarem. Byłem tam, gdy świątynia była zupełnie pusta - to kreuje niezwykłą atmosferę podczas zwiedzania:

From Sinope, with only one change in Trabzon, I returned to Georgia, stopping in Baku. It was a good decision, because during the last decade the capital of Georgian Adjara gained a splendor that it never had in Soviet times. Along the beach (unfortunately offering only small pebbles instead of sand) a line of hotels and apartment buildings has been built:

 

Z Synopy z jedną tylko przesiadką w Trabzonie wróciłem do Gruzji, zatrzymując się w Baku. To była dobra decyzja, bo podczas ostatniego dziesięciolecia stolica gruzińskiej Adżarii zyskała blask, którego nie miała nigdy w czasach sowieckich. Wzdłuż plaży (niestety oferującej tylko drobne kamyki zamiast piasku) zbudowano linię hoteli i apartamentowców:

MeAt seven o'clock in the evening, the buildings gain spectacular illumination and the fountains dancing to the rhythm of the music are activated. The old town has been renovated and tempts with restaurants and cafes. What I liked the most in this area was the Neptune fountain, apparently copied from some Italian model, but extremely beautiful and with tall skyscrapers in the background:

 

O siódmej wieczorem budowle zyskują efektowną iluminację i uruchamiane są tańczące w rytm muzyki fontanny. Stare miasto zostało odnowione i kusi restauracjami i kafejkami. Najbardziej w tym rejonie podobała mi się fontanna Neptuna, skopiowana podobno z jakiegoś włoskiego wzorca, ale niezwykle piękna i mającą w tle wysokie wieżowce:

There is a direct bus from Batumi to Kutaisi Airport several times a day. The ride costs 20 lari and takes 2 hours. I took advantage of it and then flew to Abu Dhabi in the United Arab Emirates on a cheap airline. But my ship was waiting for me at the port of Dubai - I got there with adventures by bus and subway. And here the second, easier part of the journey began. The ship was new and huge - it could take over 6,000 passengers. But there were only 1,700 of us on this cruise:

 

Z Batumi kilka razy dziennie jeździ bezpośredni autobus na lotnisko Kutaisi. Przejazd kosztuje 20 lari i zabiera 2 godziny. Skorzystałem z niego, a potem samolotem taniej linii poleciałem do Abu Dhabi w Emiratach Arabskich. Ale mój statek czekał na mnie w porcie w Dubaju - dojechałem tam z przygodami autobusem i metrem. I tu zaczęła się ta druga, łatwiejsza część podróży. Statek był nowy i wielki - mógł zabrać ponad 6000 pasażerów. Ale w tym rejsie było nas tylko 1700:

 

Soon I had my first friends on the ship - especially among the crew (photo on the left column). Because to anyone I could say: -You know, I was in your country! - and the conversation has already begun!       From the highest - 19th deck of our ship, there was a wonderful view of the city and the port:

 

Wkrótce miałem juz na statku pierwszych przyjaciół - szczególnie wśród załogi (zdjęcie na lewej kolumnie). Bo do każdego mogłem powiedzieć: -Wiesz, byłem w twoim kraju! - i już rozmowa rozpoczęta!             Z najwyższego - 19go pokładu naszego statku otwierał się wspaniały widok na miasto i port:

Since I already knew the skyscrapers and bazaars of Dubai from previous trips, this time I went to the nice and free Jumeira beach. You can get there from the ship for free, using the free shuttle offered to the Mercato shopping center:

 

Ponieważ z poprzednich podróży znałem już wieżowce i bazary Dubaju tym razem wybrałem się na ładna i bezpłatną plażę Jumeira. Dojeżdża się tam ze statku gratis, korzystając z oferowanego bezpłatnego transportu do centrum handlowego Mercato:

Our second port in the Emirates was Abu Dhabi, where I've already been three times, so I stopped at a walk among the skyscrapers, and in the evening we sailed to Oman. I like this country very much because of the kindness of the people. The capital - Muscat is very picturesquely situated in a bay surrounded by jagged mountains:

 

Drugim naszym portem w Emiratach było Abu Dhabi, gdzie byłem już trzykrotnie, więc poprzestałem na spacerze wśród wieżowców, a wieczorem popłynęliśmy już do Omanu. Bardzo lubie ten kraj, ze względu na życzliwość ludzi. Stolica - Maskat jest bardzo malowniczo położony w zatoce otoczonej zębatymi górami:

There is an interesting bazaar just a step away from the port. It is dominated by jewelers, and most of the clients are local ladies who still wear black abayas:

 

O krok od portu znaleźć tu można ciekawy bazar. Królują na nim jubilerzy, a większość klientek to miejscowe panie, które wciąż nosza czarne abaje:

After leaving the alleys of the bazaar, I set off along the beautiful seaside boulevard towards the Sultan's palace. From the cape, a beautiful view of our ship moored in the port opened:

 

Po wyjściu z zaułków bazaru wyruszyłam pięknym nadmorskim bulwarem w kierunku sułtańskiego pałacu. Z przylądka otworzył się piękny widok na zacumowany w porcie nasz statek:

I was eating my lunch in the shade on the headland when three local women appeared. We struck up a conversation. They were very curious. One of them risked a photo together. This is my first ever photo with an Arab woman... Soon after, two Pakistanis on motorcycles arrived. They came from their home country via Iran and Saudi Arabia. I congratulated them, but the photo together didn't work :)   These gadgets!

 

Zjadałem w cieniu na przylądku moje drugie śniadanie, gdy pojawiły się trzy miejscowe kobiety. Nawiązaliśmy rozmowę. Były bardzo zaciekawione. Jedna z nich zaryzykowała wspólne zdjęcie. To moje pierwsze w historii zdjęcie z arabska kobietą... Zaraz potem nadjechali dwaj Pakistańczycy na motocyklach. Dotarli tu ze swojego kraju przez Iran i Arabię Saudyjską. Gratulowałem im, ale wspólne zdjęcie się nie udało :) Te gadgety!

 

The second port of Oman that we visited was Salalah Here, too, there were no difficulties or fuss with photographing friendly men. They were kind, they invited me for a coffee together, not expecting to buy any goods or services from them...

 

Drugim portem Omanu, który odwiedziliśmy było Salalah Tu także z fotografowaniem przyjaznych mężczyzn nie było ani trudności ani ceregieli Byli życzliwi, zapraszali mnie na wspólną kawę, nie oczekując, że kupi się u nich jakieś towary czy usługi...

 

After leaving Salalah, we spent 5 days in the sea, heading to the entrance to the Suez Canal. I had sailed across the channel twice before, but always from north to south. This time I was going to go in the opposite direction. The captain told us that for a ship of our size to pass through the canal, the Egyptian government charges a fee of over one million euros. We set off from the roadstead of Sues at sunrise:

 

Po wyjściu z Salalah spędziliśmy aż 5 dni w morzu, kierując się do wejścia do Kanału Sueskiego. Płynąłem wcześniej przez kanał juz dwukrotnie, ale zawsze z północy na południe. Tym razem miałem popłynąć w kierunku przeciwnym. Kapitan przekazał nam, że za przepłyniecie statku naszej wielkości przez kanał rząd Egiptu pobiera opłatę w wysokości ponad miliona euro. Z redy Suesu wyruszyliśmy o wschodzie słońca:

On the southern section of the canal, we sailed the recently built and opened eastern route of the canal. Desert on both sides. It took us 10 hours to cross the canal. The most exciting moment was the passage under the Al Salam Bridge, where only a few meters of clearance remained above the funnel of our ship:

 

Na południowym odcinku kanału płynęliśmy niedawno zbudowaną i otwartą wschodnią nitką kanału. Pustynia po obu stronach. Przejście przez kanał zabrało nam 10 godzin. Najbardziej emocjonującym momentem było przejście pod mostem Al Salam, gdzie nad kominem naszego statku pozostało zaledwie kilka metrów prześwitu:

After leaving the canal, we headed to the port of Heraklion in Crete and although the weather was sunny, it was cooler in the Mediterranean Sea. With pleasure I recalled the Venetian fortress (in the picture) and the old streets of Heraklion. After all, it was from here that I used to go to the Samaria Gorge - supposedly the longest canyon in Europe...

 

Po wyjściu z kanału skierowaliśmy się do portu Heraklion na Krecie i choć pogoda była słoneczna to na Morzu Śródziemnym było chłodniej. Z przyjemnością przypominałem sobie wenecką twierdzę (na zdjeciu) i stare uliczki Heraklionu. To przecież stąd wyruszałem kiedyś do Wąwozu Samaria - najdłuższego ponoć kanionu w Europie...

The next port - Greek Piraeus greeted us with wind and rain. It cleared up only in the afternoon and I still had time to walk into the city and visit the beautiful church of St. Nicolas. It was Sunday, but the church was empty. I remembered this song from the movie "Never on Sunday" - do you remember "Children of Piraeus"?

 

Następny port - grecki Pireus powitał nas wiatrem i deszczem. Przejaśniło się dopiero po południu i starczyło mi wciąż czasu na spacer do miasta i wizytę w pięknym kościele Św. Mikołaja. Była niedziela, kościół był jednak pusty. Przypomniałem sobie tę piosenkę z filmu "Nigdy w niedzielę" - pamiętacie "Dzieci Pireusu"?

The ship sailed at night. In the morning we were already at the next port. This time it was Palermo in Sicily. Everyone who was here (me too!) remembers this mountain above the port and the city - it's Monte Pellegrino. I've been to Palermo three times already, but never had enough time to climb there. This time it was enough! It turned out that the castle visible in the picture is a luxury hotel, and the sanctuary of St. Rozalia - the patroness of the city is located on the opposite side of the mountain:

 

Statek płynął nocami. Rano byliśmy już w nastepnym porcie. Tym razem było to Palermo na Sycylii. Każdy, kto tu był (ja też!) pamięta te górę ponad portem i miastem - to Monte Pellegrino. Byłe w Palermo juz trzy razy, ale nigdy nie starczyło czasu, by się tam wspiąć. Tym razem starczyło! Okazało się przy tym, ze widoczny na zdjęciu zameczek to luksusowy hotel, a sanktuarium Św. Rozalii - patronki miasta znajduje sie po przeciwnej stronie góry:

The sanctuary on Monte Pelegrino surprised me. Firstly, it was completely empty when I arrived there, and secondly, its location - in a rock grotto - was really unusual. It seems that few of the tourists visiting Palermo are coming here...

 

Sanktuarium na Monte Pelegrino mnie zaskoczyło. Po pierwsze, było zupełnie puste, a po drugie jego lokalizacja - w skalnej grocie była naprawdę niezwykła. Wygląda na to, że mało kto z turystów odwiedzających Palermo tu zagląda...

Naples the next day was not as beautiful as in the song. It wasn't raining, but it was cloudy. I walked north along the coastal boulevard in this weather, visiting the coastal castles and admiring the fountains with Vesuvius in the background...

 

Neapol następnego dnia nie był wcale taki piękny jak w piosence. Nie padało, ale było pochmurno. maszerowałem przy tej pogodzie nadbrzeżnym bulwarem na północ, odwiedzając nadbrzeżne zamki i podziwiajac fontanny, majace Wezuwiusza w tle...

From cloudy Naples we sailed at night to Cicitavecchia - the port closest to Rome. And here the real spring sun greeted us. I've been to Rome a few times already, but it's a fascinating city and I decided to take the opportunity to go through it once again on a well-known trail. The train from Civitavecchia to Roma Termini costs €9 (return) and takes an hour. I got off early - at the San Pietro station - closest to the Vatican and...

 

Z pochmurnego Neapolu popłynęliśmy nocą do Cicitavecchia - portu położonego najbliżej Rzymu. I tu powitało nas prawdziwie wiosenne słońce. Byłe w Rzymie już kilka razy, ale jest to fascynujące miasto i postanowiłem wykorzystać okazję by jeszcze raz przejść przez nie dobrze znanym szlakiem. Pociąg z Civitavecchia  do Roma Termini kosztuje 9 euro (powrotny) i jedzie godzinę. Wysiadłem wcześniej - na stacyjce San Pietro - najbliższej Watykanowi i...

 

   

Poszedłem potem pieszo do Kapitolu, Fontanny di Trevi, na Hiszpańskie schody i do Koloseum, gdzie trwają obecnie prace związane z budową stacji metra. Mijałem wielkie kościoły i wystawne rzymskie pałace, lawirując w tłumie turystów To był niezapomniany spacer po Wiecznym Mieście...

Następnego poranka pożegnałem mój statek w Genui - mieście Krzysztofa Kolumba. Stamtąd kolejno samolotami dwóch tanich linii lotniczych przeleciałem trasę Genua - Neapol - Gdańsk. Długa, bo trwająca aż 44 dni podróż dobiegła szczęśliwego końca!  :) 

Zapisane "na gorąco" wiadomości z trasy podróży znajdziecie jak zawsze w moim dzienniku podróży.

Then I walked to the Capitol, the Trevi Fountain, the Spanish Steps and the Colosseum, where work is currently underway to build a metro station. I passed great churches and sumptuous Roman palaces, weaving through the crowds of tourists. It was an unforgettable walk around the Eternal City...
The next morning I said goodbye to my ship in Genoa - the city of Christopher Columbus. From there, I flew the route Genoa - Naples - Gdańsk, successively by planes of two low-cost airlines. The long, 44-day journey has come to a happy end! :)

Saved "hot" news from the route you will find, as always, in English in my travel log 

Lovely spring arrived to my "Wojtkówka" in mid-May. As every year I was enchanted by the variety of flowers. Cherries and apple trees were in blossom too. 

 

Cudna wiosna zawitała do mojej "Wojtkówki" w połowie maja. Jak co roku byłem oczarowany rozmaitością kwiatowych kolorów Zakwitły pięknie czereśnie i wiśnie, a po nich - jabłonie

There were a lot to do in "Wojtkówka" I worked on preparing the beds for the next sowings, singing along to Agnieszka Osiecka's well-known song "... the world is not so bad! Only let the apple trees bloom!" Under such a blue sky and among such flowers, one looks at the world with optimism:

 

Pracowałem przy przygotowywaniu grządek pod kolejne zasiewy podśpiewując sobie znaną piosenkę Agnieszki Osieckiej "...świat nie jest taki zły! Niech no tylko zakwitną jabłonie!" Pod takim błękitnym niebem i wśród takich kwiatów z optymizmem patrzy się na świat:

I am only an amateur gardener and I can devote very limited funds to maintaining a garden (travel is always a priority) but some flowers do not require much - they just appear every spring. All you need to do is take a little care of them and... enjoy their beauty and smell:

 

Jestem tylko ogrodnikiem-amatorem i na utrzymanie ogrodu mogę poświęcić bardzo ograniczone środki finansowe (podróże zawsze mają priorytet) ale niektóre kwiaty nie wymagają wielkich nakładów - po prostu każdej wiosny pojawiają się same. Wystarczy tylko trochę o nie zadbać i... cieszyć się ich urodą i zapachem:

 
 
 

In mid-May I returned from a journey of memories to South America. The voyage began with a long flight from Warsaw via Lisbon to Sao Paulo in Brazil. I already know this big and not very safe city from previous trips, so I used the bus that goes straight from the GRU airport to the great port of Santos. The ticket costs only 36 Brazilian reais.

 

W połowie maja wróciłem ze wspomnieniowej podróży do Ameryki Południowej. Podróż zaczęła się od długiego lotu z Warszawy przez Lizbonę do Sao Paulo w Brazylii. Znam już to wielkie i niezbyt bezpieczne miasto z poprzednich podróży, więc wykorzystałem autobus, który prosto z lotniska GRU jedzie do wielkiego portu Santos. Bilet kosztuje tylko 36 brazylijskich reais.

There, a beautiful ship was waiting for me, which I already knew from previous voyages. The route we were to sail was well known to me. April weather in Poland did not encourage to stay in the country. I sailed once again the familiar route for the pure pleasure of traveling and seeing the immeasurable expanses of the ocean every day.

 

Tam czekał na mnie piękny statek, który znałem już z poprzednich rejsów. Trasa, którą mieliśmy popłynąć była mi dobrze znana. Kwietniowa pogoda w Polsce nie zachęcała do pozostania w kraju. Popłynąłem jeszcze raz znaną trasą dla czystej przyjemności podróżowania i oglądania codziennie niezmierzonych przestrzeni oceanu.

We were leaving the coffee-smelling port of Santos after dark. It was a warm, tropical evening. Probably all the passengers came on board to admire the night panorama of the port and listen to Brazilian music flowing from the speakers:

 

Wychodziliśmy z pachnącego kawą portu Santos już po zmroku. Był ciepły, tropikalny wieczór.  Wszyscy chyba pasażerowie wylegli na pokład, by podziwiać nocną panoramę portu i słuchać płynącej z głośników brazylijskiej muzyki:.

The next morning I got up before dawn. I knew that entering Guanabara Bay, where Rio de Janeiro is located, can be (depending on the weather) very spectacular and I didn't want to waste the chance. At the entrance to the bay lie small, rocky islands, The view was worth getting up before dawn:

 

Następnego poranka wstałem przed świtem. Wiedziałem, że wejście do Zatoki Guanabara, w której leży Rio de Janeiro bywa (zależnie od pogody) bardzo spektakularne i nie chciałem zmarnować szansy. U wejścia do zatoki leżą małe, skaliste wysepki, Widok wart był wstawania przed świtem:  

Heading to the passenger terminal, our ship paraded along the well-known beaches of Ipanema, Copacabana, Botafogo. Above them, the sharp peak of Corcovado with the figure of Christ the Savior shot into the sky. Unfortunately, the sun was shining from the opposite direction at that time and my photo is not very impressive:

 

Zmierzając do pasażerskiego terminalu nasz statek defilował wzdłuż dobrze znanych plaż Ipanemy, Copacabany, Botafogo. Ponad nimi wystrzelał w niebo ostry szczyt Corcovado z figurą Chrystusa Zbawiciela. Niestety słońce o tej porze dnia świeciło z przeciwnego kierunku i moje zdjęcie nie jest zbyt efektowne. Życzę, by Wasze było lepsze:

I had my own way of visiting Rio cheaply from the ship: big Brazilian jewelry companies had their stands in the terminal. They drove passengers for free to their grinding shops in the Ipanema district. There, through the glass, you could see the work of jewelers and products offered at "special prices" and then say thank you and go to the beach or the city, returning for the last taxi... But this time I wanted to look at the city again from the Corcovado mountain. And jewelers' taxis don't go there. I made the trip to the legendary mountain dependent on the weather, which fortunately was good. Outside the terminal, there were touts offering a ride through the city with photo-stops and entry to Corcovado for $37. It was half the price the ship charged for such a tour. I made up my mind right away!

 

Na tanie zwiedzanie Rio ze statku miałem swój sposób: wielkie brazylijskie firmy jubilerskie miały w terminalu swoje stoiska. Woziły pasażerów za darmo do swoich szlifierni w dzielnicy Ipanema. Tam przez szybę można było obejrzeć pracę jubilerów i wyroby oferowane po „specjalnych cenach” a potem podziękować i iść na plażę czy w miasto, wracając na ostatnią taksówkę... Ale tym razem chciałem ponownie spojrzeć na miasto z góry Corcovado. A tam taksówki jubilerskich firm nie jeżdżą. Uzależniałem wyprawę na legendarną górę od pogody, która na szczęście dopisała. Przed terminalem czekali naganiacze oferujący przejazd przez miasto z foto-stopami i wjazd na Corcovado za 37 dolarów. To była połowa ceny, którą za taką wycieczkę pobierał statek. Od razu się zdecydowałem!

Before the minibus started climbing up, they took us to the neighboring district to look at the concrete stands of the sambadrome (photo above), from which 72,000 people watch the parade of samba schools during the famous carnival. Then we stopped in front of the famous Maracana stadium, where, next to the statue of the footballer, vendors sell shirts, whistles and similar accessories every day. Entrance to the empty stadium, which also holds 72,000 people, is possible, but you have to pay an additional fee of $12.

 

Zanim minibus zaczął wspinać się na górę zawieźli nas do sąsiedniej dzielnicy by popatrzeć na betonowe trybuny sambodromu (zdjęcie powyżej), z których podczas słynnego karnawału 72 tysiące ludzi ogląda paradę szkół samby. Potem zatrzymaliśmy się przed słynnym stadionem Maracana, gdzie obok pomnika piłkarza przekupnie codziennie sprzedają koszulki, gwizdki i podobne akcesoria. Wejście na teren pustego stadionu mieszczącego także 72 tysiące ludzi jest możliwe, ale trzeba dodatkowo zapłacić równowartość 12 dolarów.

The Corcovado area is a national park. You have to pay for the entrance to the top. There are no discounts for foreigners. I paid extra - 55 reais (approx. $11) - this fee includes a short ride in the park's minibus from the ticket office to the top and the lift and escalator to the terrace at the foot of the statue of Christ.

 

Teren Corcovado to park narodowy. Za wstęp za szczyt trzeba płacić. Cudzoziemcom nie przysługują zniżki. Zapłaciłem dodatkowo - 55 reais (ok. 11 dolarów) – ta opłata obejmuje krótki przejazd parkowym mikrobusem od kasy na szczyt i wjazd windą i schodami ruchomymi na taras u stóp figury Chrystusa.

The sculpture is the work of a French sculptor of Polish origin, Paul Landowski. It was founded a hundred years ago. It is 30 meters high and stands on an eight-meter pedestal. The arms of the Savior are open to a width of 22 meters. These numbers are impressive, but for me even more impressive is the view that opens from the terrace in front of the statue:

 

Rzeźba jest dziełem francuskiego rzeźbiarza polskiego pochodzenia Paula Landowskiego. Powstała sto lat temu. Ma 30 metrów wysokości i stoi na ośmiometrowym piedestale. Ramiona Zbawiciela otwarte są na szerokość 22 metrów. Te liczby są imponujące, ale dla mnie jeszcze bardziej imponujący jest widok, otwierający się z tarasu przed figurą:

Straight ahead, from a height of 700 meters, you can see the lake Lagoa Freitas. on the spit separating the lake from the bay, there are two beach districts: Ipanema on the left and Leblon on the right. More to the left in the next frame you can see an almost 400-meter rock called Sugar Loaf, and a little closer - Botafogo beach hidden in a cove:

 

Na wprost, z wysokości 700 metrów widać jezioro Lagoa Freitas. na mierzei oddzielającej jezioro od zatoki usadowiły się dwie plażowe dzielnice: Ipanema po lewej i Leblon po prawej. Bardziej w lewo widać w następnym kadrze prawie 400-metrową skałę nazwaną Głową Cukru, a nieco bliżej - schowaną w zatoczce plażę Botafogo:

The last time I was here the weather was foggy and I was bitten by wild bees. This time I was annoyed only by the crowd of tourists, through which it was difficult to squeeze to the best place to take pictures ... It's best to come here early in the morning, when tourists are still sleeping:

 

Gdy byłem tu poprzednim razem pogoda była mglista i do tego pogryzły mnie dzikie pszczoły. Tym razem dokuczył mi tylko tłum turystów, przez który trudno się było przecisnąć do najlepszego miejsca dla zrobienia zdjęć... Najlepiej przyjechać tu wcześnie rano, gdy turyści jeszcze śpią:

Whatever the malcontents say about Rio, for me it is one of the most beautiful cities in the world. When we left Corcovado, the minibus took us to the beach. We stopped at the eastern end of Leblon Beach, there is an open air bar overlooking the coastal promenade and Ipanema:

 

Cokolwiek mówią o Rio malkontenci dla mnie jest to jedno z najpiękniej położonych miast świata. Gdy zjechaliśmy z Corcovado minibus zabrał nas jeszcze na plaże. Przystanęliśmy na wschodnim krańcu plaży Leblon, skąd otwiera się widok na nadbrzeżną promenadę i Ipanemę:

We drove at a slow pace along the shore as far as Copacobana and Botafogo. From the latter beach, a beautiful view of the Sugar Loaf opens up. A two-stage cable car runs to the top of this rock. The transfer station is on a lower hill:

 

Przejechaliśmy w wolnym tempie wzdłuż brzegu aż do Copacobany i Botafogo. Z tej ostatniej plaży otwiera się piękny widok na Głowę Cukru. Na szczyt tej skały kursuje dwuetapowa kolejka linowa. Stacja przesiadkowa jest na niższym wzniesieniu:

It was a beautiful day! From Rio, our ship sailed north - to the historic city of Salvador in the state of Bahia. Here, on the port quay, we were greeted by women in traditional costumes of this region: 

 

To był piękny dzień! Z Rio nasz statek popłynął na północ - do historycznego miasta Salvador w stanie Bahia. Tu już na portowym nabrzeżu powitały nas kobiety w tradycyjnych strojach tego regionu: 

 

Salvador is on the UNESCO World Heritage List and is undoubtedly the most interesting urban monument complex in Brazil. I'm always happy to come back to it to walk the colorful streets again. The old part of the city is located on a cliff, which is reached by a capacious city elevator.

 

Salvador jest na liście dziedzictwa światowego UNESCO i jest bez wątpienia najciekawszym miejskim zespołem zabytkowym w Brazylii. Zawsze chętnie do niego wracam, by raz jeszcze pospacerować kolorowymi uliczkami. Stara część miasta położona jest na klifie, na który wjeżdża się pojemną miejską windą.

You can admire El Salvador, but you must not forget that it is a poor Brazilian Nordeste with a high crime rate. In the historic center, you can see police and army patrols every step of the way. But outside this center the police do not let ... Why tempt fate? The church with two towers visible in the photo is on the list of monuments of Salvador, but the officer forbade me to enter the alley leading in this direction.

 

Można się zachwycać Salwadorem, ale nie wolno zapominać, że to biedne brazylijskie Nordeste o wysokiej przestępczości. W zabytkowym centrum co krok zobaczyć można patrole policji i wojska. Ale poza to centrum policja nie wypuszcza... Po co kusić los? Widoczny na zdjęciu kościół z dwiema wieżami jest na liście zabytków Salvadoru, ale funkcjonariusz zabronił mi wejścia w uliczkę prowadzącą w tym kierunku.

 There are several very modern police cars on the main sightseeing route. The armed security officers are friendly and willing to help tourists. But you can't talk to them in English :)  On the picture below they talk to the Brazilians...

 

Na głównym szlaku zwiedzania rozmieszczonych jest kilka policyjnych samochodów. Mundurowi pilnujący bezpieczeństwa są w stosunku do turystów przyjacielscy i chętni do pomocy. Ale po angielsku z nimi raczej nie pogadasz :)

I'm always looking to connect with the locals. In some gift shops, the female staff is dressed in traditional Afro-Brazilian clothing to make the property more attractive. They like to pose for photos. But go to the store first. I'm in! And a bit further, in front of the old church, I met a just graduated high school girl who came here to take commemorative photos. Well, snap!

 

Zawsze szukam kontaktu z miejscowymi. W niektórych sklepach z pamiątkami żeńska obsługa dla zwiększenia atrakcyjności obiektu ubrana jest w tradycyjne afro-brazylijskie stroje. Chętnie pozują do zdjęć. Ale najpierw wejdź do sklepu. Wszedłem!  A nieco dalej, przed starym kościołem spotkałem świeżo upieczoną maturzystkę, która przyszła zrobić tu sobie pamiątkowe zdjęcia. No to pstryk!

 

The cobbled, narrow streets of  Salvador, Bahia are full of souvenir shops. They offer, among others, interesting examples of painting with Afro-Brazilian motifs. These are not expensive products, and shop owners are ready to roll such a work on canvas into a roll so that it fits in a suitcase:

 

W brukowanych, wąskich uliczkach Salwadoru znaleźć można wiele sklepików z pamiątkami. Oferują one między innymi ciekawe przykłady malarstwa o afro-brazylijskich motywach. Nie są to drogie wyroby, a właściciele sklepików gotowi są zwinąć takie dzieło na płótnie w rulon, aby zmieściło się w walizce:

In the afternoon our ship said goodbye to Salvador. This had the advantage that in full sun it was possible to photograph the lower, new part of the city, adjacent to the port. Leaving the port is a spectacular moment - the ship parades along the coast, giving the opportunity for interesting observations and photos:

 

Po południu nasz statek pożegnał Salvador. Miało to tę zaletę, że w pełnym słońcu można było fotografować dolną, nową część miasta, przylegającą do portu. Wyjście z portu to spektakularna chwila - statek defiluje wzdłuż wybrzeża, dając możliwość ciekawych obserwacji i zdjęć:

I had an exceptional waiter on this cruise - a Filipino. Nice, Intelligent, modest, tactful... When he found out how many different places in his country I had visited, I clearly gained in his eyes. There were no such passengers here... We had a good time together until the end of the cruise. On the last day, Roydante even prepared me sandwiches for the road... I would like to meet him again:

 

Miałem w tym rejsie wyjątkowego kelnera - Filipińczyka. Miłego, Inteligentnego, skromnego, taktownego... Gdy dowiedział się, ile różnych miejsc w jego kraju odwiedziłem wyraźnie zyskałem w jego oczach. Takich pasażerów tu nie było... Dobrze nam było ze sobą do końca rejsu. Ostatniego dnia Roydante przygotował mi nawet kanapki na drogę, bo wracałem do domu linią, gdzie nie podają posiłków... Chciałbym go jeszcze spotkać:

The last Brazilian port on our cruise was Fortaleza. The city has a population of almost 3 million, but don't let the many skyscrapers on the shore fool you. Their standard leaves much to be desired. A warning was brought to my cabin: in the immediate vicinity of the port it is to dangerous to walk - leave the port for the center by taxi or bus...

 

Ostatnim brazylijskim portem w naszym rejsie była Fortaleza. Miasto ma prawie 3 miliony mieszkańców, ale niech was nie zmylą te liczne wieżowce na brzegu. Ich standard pozostawia wiele do życzenia. Do kabiny przyniesiono mi ostrzeżenie: w bezpośredniej okolicy portu jest niebezpiecznie - wyjeżdżać do centrum taksówką lub autobusem...

I was leaving the port in such a landscape of beach slums. Such photos are not included in tourist brochures... But I am showing this photo to show the realities of this country:

 

W takim krajobrazie plażowych slumsów wyjeżdżałem z portu. Takich zdjęć nie umieszcza się w turystycznych prospektach... Ale pokazuję to zdjęcie, by pokazać realia tego kraju:

In the center of the city with a population of several million there are beautiful beaches and of course a small, post-Portuguese fortress, today opposite the cathedral and the bazaar.

 

W centrum kilkumilionowego miasta są piękne plaże i oczywiście niewielka, post-portugalska forteczka stojąca dziś naprzeciw katedry i bazaru.

 

Catholic Cathedral of St. Joseph (pictured above) was built for 40 years. Finally, the church was opened in 1978. Two 75-meter-high towers and a neo-Gothic façade make this temple similar to Cologne Cathedral.
Warsaw has Sigismund's Column, and Fortaleza has a 35-meter Christ the Savior Column, standing in the center of the city - look at the photo on the right column.

 

Katedrę Św. Józefa (na zdjęciu po lewej) budowano aż przez 40 lat. Ostatecznie kościół otwarto w 1978 roku. Dwie wieże wysokie na 75 metrów i neo-gotycka fasada upodabniają tę świątynię do katedry w Kolonii.

Warszawa ma kolumnę Zygmunta, a Fortaleza - 35-metrową kolumnę Chrystusa Zbawiciela, stojącą w  centrum miasta - popatrzcie na zdjęcie na prawej kolumnie.

The name of this city comes from the little fortress - rather a fort built here in the 17th century.  Opposite it, in the vicinity of the cathedral, there is an impressive, multi-storey city market:

 

Nazwa tego miasta wzięła się od forteczki - albo raczej fortu zbudowanego tu w XVII wieku.  Naprzeciwko niego, w sąsiedztwie katedry stoi okazały, wielokondygnacyjny miejski rynek:

In Mercado Central, you can not only buy household items and artistic handicrafts, but also eat a hot meal in a soup kitchen with tables covered with clean oilcloth:

 

W Mercado Central można nie tylko kupić artykuły gospodarstwa domowego i artystyczne rękodzieło ale także zjeść ciekły posiłek w garkuchni ze stolikami pokrytymi czystą ceratą:

In the central part of Fortaleza there is a beautiful, palm-fringed and clean beach - for those who are sufficiently resistant to high temperatures (we are very close to the equator!) Only the view of the port is not the most romantic. This is where our ship moored - visible in the photo:

 

W centralnej części Fortalezy jest piękna, obramowana palmami i  czysta plaża - dla tych, którzy są dostatecznie odporni na wysokie temperatury (jesteśmy przecież bardzo blisko równika!) Tylko widok na port nie należy do najbardziej romantycznych. Tam właśnie cumował nasz statek - widoczny zresztą na zdjęciu:

The next day after leaving Fortaleza, we crossed the equator. Coincidentally, it was my name day. Waiters and stewards, aware in advance what "name day" is, came with their best wishes and a bottle of champagne:

 

Następnego dnia po wyjściu z Fortalezy przecięliśmy równik. Przypadek sprawił, że był to dzień moich imienin. Kelnerzy i stewardzi uświadomieni zawczasu co to są "imieniny" zjawili się z życzeniami i butelką szampana:

Neptune - the God of the Seas also appeared on the open deck of  with his wife Proserpina to baptize those passengers who were crossing the equator for the first time and to give the captain permission to continue north...

 

Pojawił się także na odkrytym pokładzie Neptun z żoną Prozerpiną, by ochrzcić tych pasażerów, którzy po raz pierwszy przekraczali równik i dać kapitanowi zezwolenie na dalszą żeglugę na północ... Wszyscy dostali drukowane certyfikaty...

Then we had five more days spent in the sea, filled not only with sunbathing, but also with many attractions offered by animators on decks, stages and in the theater. There was no time to be bored! Every day in the theater there was a new show, performances of singers and illusionists:

 

Potem czekało nas jeszcze pięć kolejnych dni spędzonych w morzu, wypełnionych nie tylko plażowaniem, ale także wieloma atrakcjami oferowanymi przez animatorów na pokładach, estradach i w teatrze. Nie było czasu aby się nudzić! Codziennie w teatrze był nowy show, występy piosenkarzy i iluzjonistów:

The first port we called on the eastern side of the Atlantic was Santa Cruz in Tenerife. I've been here many times. But each time I discovered something new on this island... This time I went on foot to "Palmetum" - a recently opened botanical garden. From foreigners they charge 6 euros for admission! The garden has an impressive collection of different species of palm trees. A beautiful view of the ocean opens from under palms:

 

Pierwszym portem, do którego zawinęliśmy po wschodniej stronie Atlantyku było Santa Cruz na Teneryfie. Byłem tu wielokrotnie. Ale za każdym razem odkrywałem na tej wyspie coś nowego... Tym razem wybrałem się pieszo do "Palmetum" - niedawno otwartego ogrodu botanicznego. Od cudzoziemców pobierają 6 euro za wstęp!  W ogrodzie zgromadzono imponującą kolekcję różnych gatunków palm. Spod palm otwiera się piękny widok na ocean:

In the opposite direction, a view opens towards the capital of the island. In the foreground is a large complex of public swimming pools. Behind them, on the right, you can see the modern Auditorio - a performance hall.

 

W przeciwnym kierunku otwiera się widok w kierunku stolicy wyspy. Na pierwszym planie widać wielki zespół publicznych basenów. Za nimi po prawej stronie widać nowoczesne Auditorio - salę widowiskową.

Santa Cruz is picturesquely situated at the foot of high mountains. The most beautiful view of the port and the coast opens ... from the fourteenth deck of the ship standing in the port - from this position the perspective is much better:

 

Santa Cruz jest malowniczo położona o stóp wysokich gór. Najładniejszy widok na port i wybrzeże otwiera się... z czternastego pokładu statku stojącego w porcie - z tej pozycji znacznie lepsza jest perspektywa:

After saying goodbye to the Canary Islands, we took a course to Gibraltar, contemplating the spectacular sunsets every day. The sea was exceptionally calm, no one complained about rocking. Anyway, it is very difficult for Neptune to rock such a large ship, additionally equipped with stabilizers:

 

Po pożegnaniu Wysp Kanaryjskich wzięliśmy kurs na Gibraltar, kontemplując codziennie spektakularne zachody słońca. Morze było wyjątkowo spokojne, nikt nie narzekał na kołysanie. Zresztą takim wielkim statkiem, w dodatku wyposażonym w stabilizatory  bardzo trudno jest Neptunowi zakołysać:

Gibraltar, passed early in the morning, was supposed to be another highlight of our cruise. I have passed Gibraltar several times, day and night. However, before we reached the legendary rock, the strait separating Europe from Africa was covered with such a thick fog that I couldn't even see our ship's chimney in it. We swam in this "milk" for a few more hours. The white curtain fell only when at 14.00 we docked in Malaga, Spain.

 

Gibraltar, mijany wcześnie rano miał być kolejną atrakcją naszego rejsu. Koło Gibraltaru przepływałem już kilkakrotnie, i w dzień, i nocą. Zanim jednak dopłynęliśmy do legendarnej skały cieśninę oddzielającą Europę od Afryki zasnuła tak gęsta mgła, że nie widziałem w niej nawet komina naszego statku. Płynęliśmy w tym „mleku” jeszcze przez kilka godzin. Biała zasłona opadła dopiero wtedy, gdy o 14.00 zacumowaliśmy w hiszpańskiej Maladze.

I like Málaga. The city center is open to the sea, and the quays for passenger ships (pictured above) are built just a step away from the seaside boulevard. This time I had a nice meeting with my friends - travelers Oleg and Sveta living in Malaga and their little daughter Paulina:

 

Lubię Malagę. Centrum miasta otwarte jest ku morzu, a nabrzeża dla statków pasażerskich (na zdjęciu powyżej) zbudowano o krok nadmorskiego bulwaru. Tym razem czekała mnie dodatkowo miłe spotkanie z przyjaciółmi - mieszkającymi w Maladze podróżnikami Olegiem i Svetą i ich małą córeczką Pauliną:

We met once on a ship and drank more than one bottle of champagne together :) On that sunny day we spent a few hours reminiscing about travels and walking under the walls of the Arabian Alcazaba castle, where the Roman amphitheater survived:

 

Poznaliśmy się kiedyś na statku i opróżniliśmy razem nie jedną butelkę szampana :)  Tego słonecznego dnia spędziliśmy kilka godzin wspominając podróże i spacerując pod murami arabskiego zamku Alcazaba, gdzie przetrwał rzymski amfiteatr:

City bus 35 took us up the hill - to the Gibralfaro castle, where, from the vantage point there is a beautiful view to the north - to the coast, city beaches and rows of palm trees planted along the boulevards:

 

Miejski autobus 35 zabrał nas na wzgórze z zamkiem Gibralfaro, gdzie z punktu widokowego otwiera się piękny widok w kierunku północnym - na wybrzeże i szpalery palm posadzone wzdłuż bulwarów: 

From the vantage point, you can also see the bullfighting arena squeezed in between the new buildings. Today, a bandstand has been set up in Plaza de Toros and various cultural events are held there regularly:

 

Z punktu widokowego widać także wciśniętą między nową zabudowę arenę do walk byków. jeszcze 20 lat temu rozbrzmiewało tu chóralne Ole! Na Plaza de Toros dziś ustawiono estradę i odbywają się tam regularnie różne imprezy kulturalne:

We said goodbye to Malaga in the warm evening. Spain is a vast country. It took two nights and one whole day for our ship to move from Malaga to Barcelona...

 

Hiszpania jest rozległym krajem. Trzeba było aż dwóch nocy i jednego całego dnia, aby nasz statek przemieścił się z Malagi do Barcelony...

 

Żywy posąg Galileusza - tak też można zarabiać na życie...

A living statue of Galileo - this is how you can earn a living...

Just after disembarking in Barcelona, I photographed another tall column - this time with the silhouette of Christopher Columbus on top (photo on the left). At this monument, the Rambla begins - a representative, shady promenade of Barcelona with numerous stalls, garden (expensive) restaurants and crowds of tourists:

 

Tuż po zejściu ze statku w Barcelonie fotografowałem kolejną wysoką kolumnę - tym razem z sylwetką Krzysztofa Kolumba na szczycie (zdjęcie po lewej).  Przy tym pomniku zaczyna sie Rambla - reprezentacyjny, zacieniony deptak Barcelony z licznymi kramami, ogródkowymi (drogimi) restauracjami i tłumem turystów:

The Rambla ends in the vast square of Catalunya, where tourists take pictures among flocks of pigeons and by pretty fountains. Unfortunately, the latter were under renovation that day:

 

Rambla kończy się na rozległym placu Catalunya, gdzie turyści fotografują się wśród stad gołębi i przy ładnych fontannach. Te ostatnie były niestety tego dnia w remoncie:

 

This lady Spring poses for pictures for money. When I offered her half of my sandwich, she laughed and posed for free:

   

Ta pani Wiosna pozuje do zdjęć za pieniądze. Gdy zaoferowałem jej połowę mojej kanapki roześmiała się i pozowała za darmo:

We sailed overnight from Barcelona to French Marseille. The landscape of this old town is dominated by the silhouette of the Basilica of Notre Dame de la Garde built on a hill above the port. I have visited this place a few times already, but decided to refresh my memories...

 

Nocą przepłynęliśmy z Barcelony do francuskiej Marsylii. W krajobrazie tego starego miasta dominuje sylwetka Bazyliki Notre Dame de la Garde zbudowanej na wzgórzu ponad portem. Odwiedziłem to miejsce już kilka razy, ale postanowiłem odświeżyć wspomnienia...

Along the way, I accidentally discovered another interesting corner of Marseille: the monumental, ornate staircase leading down to the city from the Saint Charles train station:

 

Po drodze odkryłem przypadkowo jeszcze inny ciekawy zakątek Marsylii: monumentalne, ozdobne schody zbiegające ku miastu od dworca kolejowego Saint Charles:

Along the Canebiere Boulevard I came to the Old Port, where once sailing ships moored, and today fishermen sell fresh fish. This place is the tourist center of Marseille. From here begins the trail leading through narrow, steep streets up the hill to the basilica. You can also get there by city bus or even by car, but it is difficult to find a parking space.

 

Bulwarem Canebiere doszedłem do Starego Portu, gdzie niegdyś cumowały żaglowce, a dziś rybacy sprzedają świeże ryby, To miejsce to turystyczne centrum Marsylii, Stąd zaczyna się szlak prowadzący   wąskimi, stromymi uliczkami na wzgórze, do bazyliki. Można tam także wjechać miejskim autobusem a nawet samochodem, trudno jednak o miejsce do parkowania.

Soon, heavily sweating, I reach the terrace in front of the basilica. From a height of 150 meters, there is a wonderful view of the city, the old port and the bay in front of me:

 

Wkrótce, mocno spocony docieram na taras przed bazyliką. Z wysokości 150 metrów roztacza się przede mną wspaniały widok na miasto, stary port i zatokę:

Great weather allowed me to take some special photos on that day. One of them is shown below. It is an island with the castle d'If where Alexander Dumas set the action of his popular novel "The Count of Monte Cristo". The castle, which once housed a prison since my first visit in 1973, has been beautifully restored. You can go there by a small tourist boat from Port Vieux. In the tourist season the boats are busy - start early!:

 

Świetna pogoda pozwoliła mi zrobić tego dnia wyjątkowe zdjęcia. Jedno z nich pokazuję poniżej. To wysepka z zamkiem d'If, w którym Aleksander Dumas umieścił akcję swojej popularnej powieści "Hrabia Monte Christo". Zamek, który niegdyś mieścił więzienie od czasu, gdy odwiedziłem go po raz pierwszy w 1973 roku został pięknie odrestaurowany. Można popłynąć tam spacerowym  stateczkiem z Port Vieux:

Sailing for the whole next night we reached the Italian port of Savona (pictured below - such a picture from the monitor can be taken without leaving the cabin). Here I said goodbye to the ship and went by train to the airport in Genoa, 30 kilometers away.

 

Żeglując przez cała następną noc dotarliśmy do włoskiego portu Savona (na zdjęciu poniżej - takie zdjęcie z monitora można zrobić sobie bez wychodzenia z kabiny). Tu pożegnałem statek i pociągiem pojechałem na odległe o 30 kilometrów lotnisko w Genui.

From Genoa, I flew with two more low-cost airlines via Naples to Gdańsk. I landed in my hometown that same evening, satisfied with another successful trip. You can see its sketch map here. It was an opportunity to meet new, interesting people, as well as relax on board a beautiful ship returning from South America to Europe. I'm already planning my next cruise... For the travellers of my age it is ideal world wondering solution :)

 

Z Genui dwoma kolejnymi samolotami tanich linii poleciałem przez Neapol do Gdańska. Wylądowałem w rodzinnym mieście jeszcze tego samego wieczoru, zadowolony z kolejnej udanej podróży. Jej szkicową mapkę możecie obejrzeć tutaj. Była to okazja do spotkania nowych, ciekawych ludzi, a także niespiesznego wypoczynku na pokładzie pięknego statku wracającego z Południowej Ameryki do Europy. 

 "Hot" news from the route you will find, as always, in English in my travel log.

 

Zapisane "na gorąco" wiadomości z trasy tej podróży znajdziecie jak zawsze w moim dzienniku podróży.

     

As in previous years, also this year I host travelers from international organizations in Wojtkówka. My first guest this season was nice but reckless Hanna, born in Belarus, but currently living in Vilnius.

 

Podobnie jak w latach ubiegłych także w tym roku goszczę w Wojtkówce podróżników z międzynarodowych organizacji.  Pierwszym moim gościem w tym sezonie była sympatyczna Hanna, urodzona na Białorusi, ale mieszkająca obecnie w Wilnie.

Hanna didn't know kohlrabi! For the first time in her life, she saw how it grows in the flower beds and how it tastes: We listened to good music together...

 

Hanna nie znała kalarepki! Pierwszy raz w życiu widziała, jak rośnie na grządkach i jak smakuje: Wspólnie słuchaliśmy dobrej muzyki...

Soon after Hanna, the Czech traveler Vojtech came to Wojtkówka. It was the first ever meeting of the two Wojciechs in Wojtkówka. :) Vojtech travels a lot. He climbed Kilimanjaro a few years ago, so we had a lot to talk about. We are both planning a trip to Algeria. Maybe we can join forces?

 

Zaraz po Hannie zawitał do Wojtkówki czeski podróżnik Vojtech. Było to pierwsze w dziejach spotkanie dwóch Wojciechów w Wojtkówce.  :)  Vojtech dużo podróżuje. Kilka lat temu wspiął się na szczyt Kilimandżaro, więc mieliśmy o czym rozmawiać. Obaj planujemy podróż do Algerii. Może uda się nam połączyć siły?

 
     
     

At the beginning of summer I had a pleasant surprise. TVN asked me for an interview broadcast "live" in the morning program of this station. They declared to cover the travel costs to Warsaw... I agreed, hoping that they would let me show my book. For the first time in my life, I found myself in a television studio with a magnificent panorama of the center of Warsaw opening up behind its windows:

 

 Na początku lata spotkała mnie miła niespodzianka. Telewizja TVN poprosiła mnie o wywiad emitowany "na żywo" w porannym programie tej stacji. Zadeklarowali pokrycie kosztów podróży do Warszawy... Zgodziłem się, licząc na to, że pozwolą mi pokazać moją książkę. Po raz pierwszy w życiu znalazłem się w studiu telewizyjnym za którego oknami otwierała się wspaniała panorama centrum Warszawy:

     

 

 

Mój debiut telewizyjny wypadł bardzo dobrze. Tak oceniaja go wszyscy przyjaciele. Ale dano mi tylko 10 minut na opowiedzenie o ponad 50 latach mojego podróżowania po świecie.  Pokazali moją książkę i w efekcie ruszyła lawina zamówień na ostatnich 60 egzemplarzy. Sprzedałem wszystkie - według kolejności zgłoszeń. Teraz moja książka dostępna jest tylko w wersji e-book przez ten link.  A tutaj, po obejrzeniu kilku reklam możecie zobaczyć cały ten wywiad  

 

My TV debut went very well. That's what all my friends think of him. But I was only given 10 minutes to talk about my more than 50 years of traveling the world. They showed my book and as a result, an avalanche of orders for the last 60 copies started. I've sold them all - in the order in which they were received. Now my book is only available in e-book version via this link. And here, after watching a few commercials, you can see the whole interview

Soon afterwards, in Gdańsk, I was visited by my friend - the outstanding Spanish traveler Jorge Sanchez. We've known each other for many years. We met once in Yemen, later I hosted him several times in Gdańsk:

 

Zaraz potem w Gdańsku odwiedził mnie mój przyjaciel - wybitny hiszpański podróżnik Jorge Sanchez. Znamy się od wielu lat. Spotkaliśmy się kiedyś w Jemenie,  później kilka razy gościłem go w Gdańsku:

     
     

I've been thinking about it for a long time: with my grandchildren, future travelers, to sail across the Adriatic and the Mediterranean. From Venice to Barcelona... Well, we did it! The American ship was very old, and the cheapest cabin - without a window. I explained to them: for a true traveler, it's not the luxury of traveling that counts, but what you see and what you experience...  

 

Myślałem o tym od dawna: z moimi wnukami, przyszłymi podróżnikami popłynąć przez Adriatyk i Morze Śródziemne. Od Wenecji do Barcelony... No i udało się! Amerykański statek był bardzo leciwy, a kabina najtańsza - bez okna. Wytłumaczyłem im: dla prawdziwego podróżnika nie liczy się luksus podróżowania, ale to, co się widzi i co się przeżywa...

The journey began with a low-cost flight from Gdańsk straight to Treviso near Venice. We used the hot evening for a long walk to Old Treviso, where the object most often visited by tourists is an unusual fountain from which newcomers willingly sip water:

 

Podróż rozpoczęła się od lotu tania linią z Gdańska prosto do Treviso koło Wenecji.  Upalny wieczór wykorzystaliśmy na długi spacer do Starego Treviso, gdzie najczęściej odwiedzanym przez turystów obiektem jest nietyzinkowa fontanna z której przybysze chętnie popijają wodę:

In the morning we took the train to Old Venice. It was my fourth visit to this beautiful city, but I was enchanted once again by this wonderful city, just like Kuba and Kamil, who saw it for the first time. We wandered on foot among the alleys and canals, giving up the gondola ride, because a half-hour ride costs 80 euros and you still have to wait in the line.

 

Rano pojechaliśmy pociagiem do Starej Wenecji. To była moja czwarta wizyta w tym pięknym mieście, ale byłem zauroczony, tak jak Kuba i Kamil, którzy oglądali je pierwszy raz. Wędrowaliśmy pieszo wśród zaułków i kanałów., rezygnując z przejażdżki gondolą, bo półgodzinna przejażdżka kosztuje 80 euro i jeszcze trzeba czekać w kolejce.

I approached one of the boats and struck up a conversation with the owner. And it turned out that you can have a souvenir photo with a real gondolier for free. It's a good idea right?

 

Podszedłem do jednego z przewoźników, nawiązałem rozmowę.  No i okazało się, że pamiątkowe zdjęcie z prawdziwym gondolierem można mieć za darmo. Prawda, że to dobry pomysł?

Venice has many monuments, we saw many of them along the way. Sneaking in the incredible heat from shade to shade, we reached St. Marek, admiring the lacy architecture of the Doge's Palace:

 

Wenecja ma wiele zabytków, oglądaliśmy wiele z nich po drodze. Przemykając w niesamowitym upale od cienia do cienia dotarliśmy aż do Placu Św. Marka, zachwycając się koronkową architekturą Pałacu Dożów:

From Venice we took a train to nearby Ravenna to board a ship waiting there. We were happy because the captain of the ship was... a Pole. When he found out who he had on board, he invited us for a private tour of the captain's bridge, and sent fruit, sweets and a bottle of good wine to the cabin. He turned out to be a very nice and interesting man... Thank you captain!

 

Z Wenecji pojechaliśmy pociągiem do niedalekiej Ravenny, by wsiąćć na oczekujący tam statek.  Ucieszyliśmy się, bo kapitanem statku był... Polak. Gdy dowiedział się, kogo ma na pokładzie zaprosił nas na prywatne zwiedzanie mostka kapitańskiego, a do kabiny przysłał owoce, słodycze i butelkę dobrego wina. Okazał się bardzo miłym i ciekawym człowiekiem... Dziękujemy kapitanie!

The very next morning we moored in the Slovenian port of Koper. This small city has a rich history related to the Republic of Venice. And for tourists it offers free beaches (made of small pebbles), and on hot days like ours (it was almost 40 degrees) water curtains set up in the park:

 

Już następnego poranka zacumowaliśmy w słoweńskim porcie Koper. To niewielkie miasto ma bogatą historię związaną z Republiką Wenecką. A turystom oferuje bezpłatne plaże (z drobnych kamyków), a w takie upalne dni jak nasz (było prawie 40 stopni) ustawione w parku kurtyny wodne:

We spent the next day at sea, sailing south along the entire length of the Adriatic and enjoying the numerous attractions offered free of charge on our ship. You could take a break from sightseeing and relax in the pools and jacuzzi:

 

Kolejny dzień spędziliśmy w morzu, żeglując na południe przez całą długość Adriatyku i korzystając z licznych atrakcji oferowanych bezpłatnie na naszym statku. Można było odetchnąć od zwiedzania i zrelaksować się w basenach i jacuzzi:

There was live entertainment every night in the theater and three different venues on the 5th and 6th decks had live music. The wealthy people could try their luck at the casino. There was no time to be bored!

 

Każdego wieczoru w teatrze były występy estradowe i w trzech różnych miejscach na 5 i 6 pokładzie grała muzyka na żywo. Zasobni mogli spróbować szczęścia w kasynie. Nie było czasu się nudzić!

The next port on our route was Messina, located in the strait separating Sicily from mainland Italy. From the port we took a bus to Taormina, famous for its beautiful location, admiring the Sicilian landscapes along the way. In Taormina itself, you must visit the ancient amphitheater:

 

Kolejnym portem na naszym szlaku była Messyna, położona w cieśninie oddzielającej Sycylię od kontynentalnych Włoch. Z portu pojechaliśmy autobusem do słynnej z pięknego położenia Taorminy, podziwiając po drodze sycylijskie krajobrazy.  W samej Taorminie trzeba zwiedzić starożytny amfiteatr:

From the theater in Taormina (you need to know that "children" under 18 enter it free of charge) a beautiful view of the coast opens. Unfortunately, the day was hot and steamy and visibility was limited:

 

Z teatru w Taorminie (trzeba tu wiedzieć, że "dzieci" do lat 18 wchodzą do niego  bezpłatnie) otwiera się piękny widok na wybrzeże. Niestety dzień był gorący i parny i widoczność była ograniczona:

 

After leaving the theatre, we found a shortcut to the Taornina Giardini train station located on the coast, 200 meters below. But it was a plain, poorly maintained path zigzagging down the slope. Our shoes withstood this substitute of trekking. However, I warn those who plan to climb in the opposite direction and with luggage on wheels. Better wait for the bus!

 

Po wyjściu z teatru znaleźliśmy trasę "na skróty" do położonej na wybrzeżu, 200 metrów niżej stacji kolejowej Taornina Giardini.  Ale była to zwykła, słabo utrzymana ścieżka opadająca zygzakami po zboczu. Nasze buty wytrzymały tę namiastkę trekingu. Ostrzegam jednak tych, którzy zaplanuję wspinaczkę w przeciwnym kierunku i to z bagażem na kółkach. Lepiej poczekać na autobus!

The next day on the cruise program was Rome. Rome has no port. so the ships moored in the nearby port of Civitavecchia, from where we took the train to the capital of Italy, paying 4,60 euro each way. On St. Peter's Square we waited an hour in the queue in the heat of 37 degrees Celsius to stand inside the basilica at the grave of "our" John Paul II

 

Następnego dnia w programie rejsu był Rzym. Rzym nie ma portu. więc statki cumują w pobliskim porcie Civitavecchia, skąd do stolicy Włoch pojechaliśmy pociągiem za 4,60 euro w każdą stronę. . Na  Placu Św. Piotra odczekaliśmy godzinę w kolejce przy upale 37 stopni, by we wnętrzu bazyliki stanąć u grobu "naszego" Jana Pawła II.

After leaving the basilica, we marched through Rome along a well-known route. The boys saw St. Angel, the Spanish Steps, and into the Trevi Fountain they threw coins over the frame to return to Rome someday:

 

Po wyjściu z bazyliki pomaszerowaliśmy przez Rzym dobrze znanym mi szlakiem. Chłopcy zobaczyli Zamek Św. Anioła, Hiszpańskie Schody, a do Fontanny di Trevi wrzucili przez ramie monety, aby kiedyś jeszcze wrócić do Rzymu: 

starI was their guide and I believe that they followed me bravely and persistently - we walked a total of about 15 kilometers in the Eternal City... Our journey through the sun-heated Rome ended at the Colosseum:

 

Byłem ich przewodnikiem i oceniam, że podążali za mną dzielnie i wytrwale - zrobiliśmy w Wiecznym Mieście w sumie około 15 kilometrów... Naszą wędrówkę przez rozpalony słońcem Rzym zakończyliśmy przy Koloseum: 

The next day the ship called at Livorno, and we checked shortly after that the Leaning Tower of Pisa was still leaning. Next to it, other monuments attract the eye: the cathedral and the baptistery. Their architecture impresses, but you have to pay almost 30 euros to enter the interiors. Entrance to the Leaning Tower alone costs 20 euros.

 

Następnego dnia nasz statek zawinął do portu Livorno, a my wkrótce potem sprawdziliśmy, że Krzywa Wieża w Pizie wciąż jest pochylona. Obok niej przyciągają wzrok inne zabytki: katedra i baptysterium. Ich architektura zachwyca, ale za wstęp do wnętrz trzeba zapłacić blisko 30 euro. Samo wejście na Krzywą wieżę kosztuje 20 euro....

In the evening our ship set sail for the French Côte d'Azur. On that day, however, it was not azure due to cloud cover. Toulon with several beaches east of the city and Liberty Square (pictured below) did not impress us much ... After dusk we were hit by a change in the weather and at night - a storm that slammed the doors of the lockers in our cabin.

 

Wieczorem nasz statek wziął kurs na francuskie Lazurowe Wybrzeże. Tego dnia jednak nie było ono lazurowe ze względu na zachmurzenie. Tulon z kilkoma plażami na wschód od miasta i Placem Wolności (na zdjęciu poniżej) specjalnie nas nie zachwycił...  Po zmierzchu dopadła nas za to zmiana pogody i w nocy - sztorm, który trzaskał drzwiami szafek w naszej kabinie.

Map of this voyage      -     Mapa tej podróży

   

 

Ale zaraz potem była piękna Barcelona, gdzie znów świeciło słońce i po której zrobiliśmy pieszo kilkanaście kilometrów, podziwiając między innymi katedrę zaprojektowaną przez Gaudiego - Sagrada Familia, Łuk Triumfalny (na zdjęciu ponizej) i Plaza Espanya. Przenocowaliśmy w Barcelonie w skromnym pensjonacie, a potem bezpośrednim lotem taniej linii wróciliśmy do rodzinnego Gdańska. To była udana podróż! Dla Kamila i Kuby było to pierwsze tego rodzaju podróżnicze doświadczenie i wielka przygoda. Nasz statek, na którym podróżowaliśmy w najtańszej, wewnętrznej kabinie to amerykański staruszek "Enchantment of the Seas" zbudowany w 1997 roku i zabierający 2700 pasażerów. Zapisane "na gorąco" wiadomości z trasy tej podróży znajdziecie jak zawsze w moim dzienniku podróży. Mam nadzieję, że Kamil i Kuba na długo zapamiętają tę swoją pierwszą wielką ekspedycję od krańca do krańca Morza Śródziemnego....

But right after that was beautiful Barcelona, where the sun was shining again and after which we walked several kilometers, admiring, among others, the cathedral designed by Gaudi - Sagrada Familia, the Arc de Triomphe (pictured below) and Plaza Espanya. We spent the night in Barcelona in a modest guesthouse, and then took a cheap direct flight back to our hometown of Gdańsk. It was a successful trip!  For Kamil and Kuba, it will be the first travel experience of this kind and a great adventure. Our ship, on which we will travel in the cheapest, inner cabin, is the American oldie "Enchantment of the Seas" built in 1997 and taking 2700 passengers. You will find "hot" messages from the route of this trip, as always, in my travel log.I hope that Kamil and Kuba will remember their first great expedition from the end to the end of the Mediterranean Sea for a long time...

     

I almost always sailed on old, cheap ships because they were the cheapest. And I didn't care about luxury. What mattered was what I saw and what I experienced. But here came the opportunity to take a week-long cruise on the newest flagship ship of the MSC company - "Euribia". In a single cabin and at an incredibly low price. Maybe MSC appreciated that I've been doing several cruises a year with them lately?

 

Prawie zawsze podróżowałem starymi, tanimi statkami, bo te były najtańsze. A mnie nie zależało mi na luksusie. Ważne było, co widzę i co przeżywam. Ale oto nadarzyła sie okazja odbycia tygodniowego rejsu na najnowszym, flagowym statku kompanii MSC - "Euribia". W pojedynczej kabinie i za niewiarygodnie niską cenę. Może MSC doceniło, że ostatnio odbywam z nimi kilka rejsów rocznie?

So in mid-September I set off: from Copenhagen to German Kiel and the southern fjords of Norway - curious about the latest technologies apparently used on this flagship of MSC company.

 

Więc w połowie września wyruszyłem:  z Kopenhagi do niemieckiej Kilonii i południowych fiordów Norwegii - ciekaw najnowszych technologii zastosowanych podobno na tym flagowym statku kompanii MSC.

   

 

 

 

Coś, co mnie zachwyciło na tym statku to prawie stumetrowa wewnętrzna promenada nazywana galerią, a szczególnie jej ogromnych rozmiarów sufit, na którym, zależnie od pory dnia wyświetlane są witraże, pałacowe wnętrza, głębiny morskie, czy wreszcie bezchmurne, niebieskie niebo...  Numerem drugim na tym wielkim (do 6300 pasażerów) statku była wielka, przeszklona sala na rufie, w której kazdego wieczoru grał i śpiewał 20-osobowy Big Band. Lubie tego rodzaju muzyke toteż chodziłem tam regularnie...

 

 

 

Something that delighted me on this ship is the almost hundred-meter long internal promenade called the gallery, and especially its huge ceiling, on which, depending on the time of day, stained glass windows, palace interiors, the depths of the sea, and finally the cloudless blue sky are displayed...   The number two on this large (up to 6,300 passengers) ship was a large, glass lounge at the stern, where a 20-musicians  Big Band played and sang every evening. I like this kind of music, so I went there regularly...

There is also a large theater on "Euribia" that offered a different show every night. The technical means used turn each spectacle into a real orgy of sounds and colors. Unfortunately, the architecture of the auditorium is not that great, and seats in the auditorium have to be reserved electronically in advance. Capacity is 945 passengers. Every evening the spectacle is repeated three times, but not all of the 5,000 passengers will see it...

 

Na "Euribii" jest także duży teatr,  w którym każdego wieczoru oferowano inne przedstawienie. Zastosowane środki techniczne zmieniają każde widowisko w prawdziwa orgię dźwięków i kolorów.  Architektura widowni nie jest niestety tak rewelacyjna, a miejsca na widowni trzeba rezerwować elektronicznie z wyprzedzeniem.   Każdego wieczoru spektakl powtarzany jest trzy razy, ale i tak nie wszyscy z 5000 pasażerów go obejrzą...

The first port we visited was Maloy, hidden deep in the fjord. You need to come here with an umbrella, because it rains every now and then, and after a while the sun shines again. 170 meters above the town there is a convenient viewpoint from which I took this photo:

 

Pierwszym portem, który odwiedziliśmy był schowany w głębi fiordu Maloy. Tu trzeba przyjechać z parasolem, bo co chwilę pada deszcz, a po chwili znów świeci słońce. 170 metrów ponad miasteczkiem jest tu wygodny punkt widokowy, z którego zrobiłem to zdjęcie:

I set out to the mountains surrounding the fjord with the intention of climbing the Veten peak - 612 m high. This peak is visible in the photo below. But I only made it to this picturesque lake, about halfway there. The rest of the trail is very neglected, and because it was raining every now and then, the barely visible path was very wet. I decided that there was no point in continuing the climb:

 

Wyruszyłem tu w góry, otaczające fiord, z zamiarem wspiecia się na szczyt  Veten -majacy 612 m. Ten szczyt widoczny jest na zdjeciu poniżej. Ale doszedłem tylko nad to malownicze jezioro, mniej więcej w połowie drogi. Dalszy ciąg szlaku jest bardzo zaniedbany, a ponieważ co chwile padało ledwo widoczna ścieżka była bardzo podmokła. Uznałem, ze dalsza wspinaczka nie ma sensu: 

At night our ship sailed to the neighboring fjord. There was no port here in Nordfjordeid where we could dock. In such a situation, passengers are transported ashore by large motorboats - so-called tenders. Unfortunately, the crew could not cope with the task of transporting 5,000 passengers. We waited in line for many hours to get back to the ship. We sailed over two hours late. But somehow I managed to:

 

Nocą nasz statek przepłynął do sasiedniego fiordu. Tu, w Nordfjordeid nie było portu, gdzie moglibyśmy zacumować. W takiej sytuacji pasażerów na lad wozi sie dużymi motorówkami  - tak zwanymi tenderami. Załoga niestety nie mogła sprostać zadaniu przewiezienia 5 tysięcy pasażerów. Wiele godzin czekaliśmy w kolejce, by wrócić na statek. Wypłynęliśmy z ponad dwugodzinny opóźnieniem. Ale mnie sie jakoś udało: 

Tourist information in small Nordfjordeid was very poor. Using GPS myself, I found a scenic road running along the slope of the mountain range surrounding the fjord. From there I had the opportunity not only to admire the landscape, but also to see waterfalls in a truly virgin forest:

 

Informacja turystyczna w małym Nordfjordeid była bardzo kiepska. Sam, korzystając z GPS znalazłem widokową drogę biegnącą po zboczu pasma górskiego otaczającego fiord. Z niej miałem nie tylko możliwość podziwiania krajobrazu, ale także oglądania wodospadów w prawdziwie dziewiczym lesie:

The next morning we found ourselves in the most beautiful port of this trip. It was surrounded by the steep Flam Mountains. The tight port at the end of the fjord accommodates only one ship. Everything is close here, and most of the settlement are guesthouses and shops for tourists: 

 

Następnego dnia rano znaleźliśmy się w najpiękniejszym porcie tej podróży. Był nim otoczony stromymi górami Flam. Ciasny port u krańca fiordu mieści tylko jeden statek. Tu wszedzie jest blisko, a większość osady to pensjonaty i sklepiki dla turystów:

     

   

 

Byłem juz kiedyś w tym fiordzie. Dla mnie - miłośnika wodospadów największą atrakcją Flam jest nie turystyczny pociąg jadący do Molde, ale wodospad Brekkefossen. Wodospad jest w zasięgu pieszego spaceru od przystani, ale aby spojrzeć na niego z bliska trzeba wspiąć się do trawiastego punktu widokowego na zboczu - 160 metrów nad poziomem fiordu. I choć ścieżka ułożona jest przez Szerpów z solidnych kamieni, to jest to poważna wspinaczka!  Widok z góry (także na fiord) nagradza w pełni trud wspinaczki i schodzenie w dół. Miałem szczęście - gdy znalazłem się na górze zaświeciło pełne słońce, pozwalając w pełni nacieszyć się widokiem wodospadu, który ma 150 metrów wysokości.

 

 

 

I've been to this fjord before. For me - a waterfall lover, the greatest attraction of Flam is not the tourist train going to Molde, but the Brekkefossen waterfall. The waterfall is within walking distance of the marina, but to get a closer look you have to climb to a grassy viewing point on the slope - 160 meters above the level of the fjord. And although the path is made of solid stones by Sherpas, it is a serious climb! The view from the top (also of the fjord) fully rewards the effort of climbing and descending. I was lucky - when I got to the top, the sun was shining, allowing me to fully enjoy the view of the waterfall, which is 150 meters high.

 

The evening exit from the fjord was also very spectacular:  

 

Bardzo spektakularne było także wieczorne wyjście z fiordu:

After leaving this fjord, we said goodbye to Norway. The plan of the week-long cruise included one more port - the German city of Kiel. This city doesn't have many interesting attractions, so I decided to take a train from Kiel to the unknown Hanseatic city of Lübeck. The return ticket cost 31 euros. I really liked the old town of Lübeck, built on a river island. Within three hours I visited many churches, gates and tenement houses: 

 

Po wyjściu z tego fiordu pożegnaliśmy Norwegię.  W planie tygodniowego rejsu był jeszcze jeden port - niemiecka Kilonia. To miasto akurat nie ma zbyt wielu ciekawostek, więc zdecydowałem pojechać pociągiem z Kilonii do nieznanej mi hanzeatyckiej Lubeki. Bilet powrotny kosztował 31 euro. Stare miasto Lubeki, zbudowane na rzecznej wyspie bardzo mi sie podobało. W ciagu trzech godzin zwiedziłem wiele kosciołów, bram, kamieniczek:

The next morning I said goodbye to the large and elegant ship in Copenhagen. Before departure, I still had some time to look again at the historic center of Copenhagen, near Nyhavn, after many years. The direct flight to Gdańsk was on time. And when I landed in my hometown, delighted with the beautiful warm weather, I went straight from the airport to my Wojtkówka...

 

Następnego dnia rano pożegnałem wielki i elegancki statek w Kopenhadze. Przed odlotem miałem jeszcze trochę czasu, by po latach spojrzeć jeszcze raz na zabytkowe centrum Kopenhagi, w okolicach Nyhavn.  Bezpośredni lot do Gdańska był o czasie. A gdy wylądowałem w moim rodzinnym mieście zachwycony piekną ciepłą pogoda pojechałem prosto z lotniska do mojej Wojtkówki...

You will find "hot" messages from the route of this trip, as always, in my travel log  And the map of this cruise is here

 

Zapisane "na gorąco" wiadomości z trasy tej podróży znajdziecie jak zawsze w moim dzienniku podróży. A mapka rejsu jest tutaj.

 
     

Once or twice a year, the Costa shipping line organizes a special cruise addressed to its most loyal passengers. And I have "gold" status with them, which guarantees a number of privileges and significant discounts on future cruises. When they suggested taking part in such a cruise at the turn of September and October 2023, I decided to try it. The ship sailed, among others, to Tunis and Casablanca - ports that I visited many years ago. I was assured that the cruise line was preparing a special program for this flight - I decided quickly and bought a cheap ticket for a direct flight from Gdańsk to Pisa. I arrived in Pisa late in the afternoon. I had to spend the night here in a cheap guesthouse. It allowed me to take a tour of the old part of the city:

 

Raz lub dwa razy w roku linia żeglugowa Costa organizuje specjalny rejs, adresowany do swoich najbardziej lojalnych pasażerów. A ja mam u nich status "gold", gwarantujący szereg przywilejów i znaczące zniżki na następne rejsy. Gdy zaproponowali udział w takim rejsie na przełomie września i października 2023 postanowiłem spróbować. Statek płynął m. in. do Tunisu i Casablanki - portów, które odwiedziłem wiele lat temu. Zapewniano mnie, że na ten rejs linia przygotowuje specjalny program - zdecydowałem sie szybko i wykupiłem tani bilet na bezpośredni lot Gdańsk - Piza. W Pizie znalazłem się późnym popołudniem. Musiałem tu spedzić noc w tanim pensjonacie. Pozwoliło mi to na wycieczkę po starej części miasta:

Pisa, viewed this time under artificial lighting, looked very interesting - different than during my previous visits. I admired the new details of beautiful architecture revealed by the light. It turned out that the Leaning Tower does not seem to be leaning on all sides:

 

Piza oglądana tym razem przy sztucznym oświetleniu prezentowała sie bardzo interesująco - inaczej, niż podczas moich poprzednich wizyt. Podziwiałem wydobyte przez światło nowe szczegóły pięknej architektury. Okazało się przy tym, że Krzywa Wieża nie z każdej strony wydaje się być pochylona:

The next morning, changing trains in Genoa, I moved from Pisa to Savona, where my ship was waiting. I've sailed on it once to South America. I like ships with beautiful, classic lines:

 

Następnego poranka pociągiem, przesiadajac się w Genui przemieściłem się z Pizy do Savony, gdzie czekał już mój statek. Płynąłem nim już kiedyś do Południowej Ameryki. Lubię statki o pięknej, klasycznej linii:

The first port we called at was Civitavecchia near Rome. Civitavecchia has become more beautiful since I first visited it for the first time. The seaside park decorated with tall palm trees was rebuilt. But its most interesting element is the gigantic monument "The Sailor Saying Goodbye to the Girl", built in the recent years. The decision to erect the monument was a bull's-eye. Today it is a symbol of the town, where people like to take photos. Couples try to take the same pose for a photo, which always is very funny... 

 

Pierwszym portem, do którego zawinęliśmy była Civitavecchia koło Rzymu. Civitavecchia wypiękniała od czasów, gdy odwiedziłem ją pierwszy raz. Przebudowano nadmorski park ozdobiony wysokimi palmami. Ale najciekawszym jego elementem jest zbudowany w ostatnich latach gigantyczny pomnik "Marynarz żegnający dziewczynę". Decyzja o ustawieniu pomnika była :strzałem w dziesiątkę". Dziś jest on symbolem miasteczka, przy którym ludzie chętnie się fotografują. Pary próbują do fotografii przybrać taką samą pozę, co bywa zabawne...        

I stayed in the cheapest, internal cabin on the sixth deck. On the same day, I met a nice hostess of English-speaking guests - a pretty Scottish woman, Stephanie (photo below). I knew her from previous cruises on Costa ships. We went together for a welcome cocktail:

 

Zamieszkałem w najtańszej, wewnętrznej kabinie na szóstym pokładzie. Jeszcze tego samego dnia spotkałem sympatyczną opiekunkę anglojęzycznych gości - ładną Szkotkę Stephanie (zdjęcie na lewej kolumnie)  Znałem ją z poprzednich rejsów na statkach Costy. Razem poszliśmy na powitalny koktajl:

 

   

 

Niemal z każdego rejsu przywożę moje zdajecie z kapitanem, ale nie takie, które zrobił statkowy fotograf i za które trzeba zapłacić 15 euro, tylko prywatne, zrobione moim aparatem. Zanim ustawiliśmy się do tego zdjęcia przedstawiłem się kapitanowi, wspominając o moim podróżniczym dorobku. Kapitan Federico (Włoch, 46 lat)  był pod wrażeniem. Nie słyszał o żadnym Włochu, który odwiedził wszystkie kraje świata... 

 

From almost every cruise I bring back my reports with the captain, but not the ones taken by the ship's photographer and for which you have to pay 15 euros, but private ones, taken with my camera. Before we lined up for a photo, I introduced myself to the captain, mentioning my travel achievements. Captain Federico (Italian, 46) was impressed. He has never heard of any Italian who has visited every country of the world...

On the way to Tunis in Africa, we stopped in Palermo in Sicily. Here the ship actually moored in the city center. From the upper deck there was a beautiful view of the capital of Sicily, surrounded by mountains.

 

Na trasie do afrykańskiego Tunisu zatrzymaliśmy się jeszcze w Palermo na Sycylii. Tu statek cumował właściwie w centrum miasta. Z górnego pokładu otwierał się piękny widok na stolicę Sycylii otoczoną górami.

Every time I visited Palermo I discovered something new. This time it was mascarons in a Norman palace and zucchini as long as a several-meter snake and yellow cauliflowers at a street stall:

 

Za każdym razem, kiedy odwiedzałem Palermo, odkrywałem coś nowego. Tym razem były to maszkarony na normańskim pałacu i cukinia długa jak kilkumetrowy wąż oraz żółte kalafiory na ulicznym straganie:

 

Palermo's monuments include two impressive theaters and a bazaar street in the old part of the city. I was pleased to visit the beautifully located cathedral once again. Admission to this interesting church is free:

 

Wśród zabytków Palermo wyróżniają się dwa okazałe teatry i bazarowa uliczka  w starej części miasta. Z przyjemnością odwiedziłem raz jeszcze pięknie zlokalizowaną katedrę. Wstęp do tego ciekawego kościoła jest bezpłatny:

The next morning found us in the port of La Goulette near Tunis. I've been to Tunis, but this port was new to me. Next to the passenger pier, several stylish pavilions housing souvenir shops were built. But the connection between the port and the center of Tunis is terrible. The best idea is a taxi rented jointly by several people... You have to bargain - this is Africa!

 

Następny poranek zastał nas w porcie La Goulette koło Tunisu. Byłem w Tunisie, ale ten port był dla mnie nowością. Obok nabrzeża dla statków pasażerski zbudowano kilka stylowych pawilonów mieszczących sklepiki z pamiątkami. Ale skomunikowanie portu z centrum Tunisu jest fatalne. Najlepszym pomysłem jest taksówka wynajęta wspólnie przez kilka osób...  Trzeba się targować - to już Afryka!

This stay was also an opportunity to recall long-visited places in Tunis, where I visited in 1979. Have I noticed any differences after all these years? Few! Car traffic on the streets is as wild as before, although more police officers have appeared. As before, there are piles of garbage in the side streets. But a new town hall was built in the immediate vicinity of Medina, and on the square in front of it a beautiful Monument to the Heroes appeared, around which red national flags flutter:

 

Ten pobyt stał się też okazją do przypomnienia sobie dawno odwiedzonych miejsc w Tunisie, w którym byłem w 1979 roku. Czy dostrzegłem po latach jakieś różnice. Niewiele! Ruch samochodów na ulicach jest dziki jak dawniej, choć pojawiło Się więcej policjantów. W bocznych uliczkach jak dawniej straszą sterty śmieci. Ale w bezpośrednim sąsiedztwie Medyny wybudowano nowy ratusz, a na placu przed nim pojawił sie piękny Pomnik Bohaterów, wokół którego łopoczą czerwone narodowe flagi:

Right next to it - from the square housing the buildings of several ministries you enter the labyrinth of narrow streets of the Medina - the Old Town. Mosque minarets protrude above the roofs of houses: octagonal, Ottoman, and quadrangular, African. Hidden in this labyrinth is the Great Mosque, built using columns from the ruins of Carthage.

 

 Tuż obok - z placu przy którym stoją gmachy kilku ministerstw wchodzi sie w labirynt wąskich uliczek Mediny - Starego Miasta. Ponad dachy domów wystają minarety meczetów: ośmiokątne otomańskie i czworokątne - afrykańskie. W tym labiryncie schowany jest Wielki Meczet, przy budowie którego wykorzystano kolumny z ruin Kartaginy...

A significant part of Medina is filled with a souk, or Arabic bazaar, with hundreds of shops offering not only souvenirs and handicrafts, but also carpets, jewelry and everyday goods for the locals. You can still see people in traditional costumes here, although not as many as years ago:

 

Znaczną część Medyny wypełnia suk czyli arabski bazar z setkami sklepików oferujących nie tylko pamiątki i rękodzieło ale także dywany, wyroby jubilerskie i towary codziennego użytku dla miejscowych. Wciąż widzi sięe tu ludzi w tradycyjnych strojach, choć już nie tak dużo, jak przed laty:

 

Something that is a must-to-see during your stay in Tunis is the Bardo Museum, which collects Roman mosaics brought here from various places in Tunisia. Made of colorful stones, they delight with their craftsmanship. In Bardo - you can also see palace rooms from the Ottoman times:

  Coś, co koniecznie trzeba zobaczyć podczas pobytu w Tunisie to Muzeum Bardo, w którym zgromadzono rzymskie mozaiki przywiezione tu z różnych miejsc w Tunezji. Układane z różnokolorowych kamyków zachwycają kunsztem wykonania. W Bardo - można oglądać także pałacowe pomieszczenia z czasów otomańskich:

On the outskirts of Tunis you can find the ruins of Carthage. There's not much left of the great ancient city: a section of the aqueduct with water tanks (pictured below) and the ruins of the Baths of Antonin (the first time I was in Carthage, they were covered with rubble).

 

Na przedmieściach Tunisu znaleźć można ruiny Kartaginy. Niewiele tego pozostało z wielkiego starożytnego miasta: odcinek akweduktu ze zbiornikami wody (na zdjęciu poniżej) oraz ruiny Term Antonina (gdy byłem w Kartaginie pierwszy raz, były zasypane gruzem).

On the sea shore, near the ruins of Carthage, there is a small, picturesque town of Sidi Bou Said perched on a cliff. Houses here are traditionally painted in only two colors: white and blue. bougainvillea flowers hang from the houses, rhododendrons bloom in front of the gates. And in the steep streets there are numerous souvenir stalls waiting for tourists. The town is a favorite setting for painters, but there is no authentic folklore here:

 

Na brzegu morza w pobliżu ruin Kartaginy przycupnęło na klifie niewielkie, malownicze miasteczko Sidi Bou Said. Domy malowane są tu tradycyjnie tylko na dwa kolory: biały i niebieski. z domów zwieszają się kwiaty bugenwil, przed bramami kwitną rododendrony. A w stromych uliczkach czekają na turystów liczne kramy z pamiątkami. Miasteczko jest ulubionym plenerem malarzy, ale autentycznego folkloru się tu nie widzi:

In the evening, the roar of the ship's siren announced the departure of our ship from La Goulette. The next morning we were back in Europe - in the small Spanish port of Cartagena. The passenger marina accommodates only one ship, but right from the quay there is a beautiful, palm-lined boulevard:

 

Wieczorem ryk statkowej syreny obwieścił wyjscie naszego statku z La Goulette. Następnego poranka byliśmy już na powrót w Europie - w niewielkim hiszpańskim porcie Cartagena. Pasażerska przystań mieści tu zaledwie jeden statek, ale za to wrost z nabrzeża wychodzi sie na piękny, wysadzany palmami bulwar:

The main attraction of Cartagena is the quite well-preserved Roman amphitheater, which you enter through... the ruins of the cathedral. The city is neat and nicely located deep in a bay surrounded by mountains. The port also houses a small shipyard and the arsenal of the Spanish Navy. Perfect for half a day of sightseeing :)

 

Główną atrakcją Cartageny jest całkiem nieźle zachowany rzymski amfiteatr, do którego wchodzi się przez... ruiny katedry.  Miasto jest schludne i ładnie położone w głębi zatoki otoczonej górami. Port mieści także małą stocznie i arsenał hiszpańskiej marynarki wojennej. W sam raz na pół dnia zwiedzania  :)

This time we crossed the Strait of Gibraltar at night. And in the morning we found ourselves in Cadiz, where the large building of the Catholic cathedral protrudes above the buildings of the old town. Just like in Cartagena, the distance from the port to the city is only a few hundred meters. There is a good tourist information desk in the terminal, handing out maps and brochures. Great!

 

Przez Cieśninę Gibraltarską przechodziliśmy tym razem w nocy. A rano znaleźliśmy już w Kadyksie, gdzie ponad zabudowę starego miasta wystaje wielka bryła katolickiej katedry. Podobnie jak w Cartagenie z portu do miasta jest tu zaledwie kilkaset metrów. W terminalu funkcjonuje dobra informacja turystyczna rozdająca mapy i broszury. Brawo!

I have my favorite place in Cadiz. Where the walking paseo begins, there are benches under the palm trees next to the fountain. From them you can clearly see and hear the marionette orchestra playing world hits. The lady sitting in the shade moves the puppets using strings. It's worth sitting, watching and listening here...

 

W Kadyksie mam swoje ulubione miejsce. Tam gdzie zaczyna się  spacerowe paseo, pod palmami obok fontanny ustawione są ławki. Dobrze z nich widać i słychać orkiestrę marionetek, grającą światowe przeboje. Marionetkami porusza przy pomocy sznurków ta pani siedząca w cieniu. Warto usiąść, popatrzeć i posłuchać...

From Cadiz we sailed back to Africa. It was already the open Atlantic and we were rocked a bit at night! In the morning I woke up in the port of Casablanca. A romantic name that stimulates the imagination... But the port here is disgusting... The port administration did not provide buses (as it usually happened) and I walked about two kilometers along the storages to the port gate...

 

Z Kadyksu popłynęliśmy na powrót do Afryki. To juz był otwarty Atlantyk i nocą nami trochę zakołysało! Rano obudziłem się w porcie Casablanca. Romantyczna, pobudzająca wyobraźnie nazwa...  Ale port tu obrzydliwy... Administracja portu nie podstawiła (jak to zwykle bywa) autobusów i do portowej bramy maszerowałem wśród składów pieszo około dwóch kilometrów...

Just outside the port gate, a cavalcade of red taxis awaits less experienced tourists. It's a "petit taxi" - because there are also larger and more expensive "grand taxis". However, I know this city from previous stays and I set off on foot, using the free Internet access offered in the hall of the Sofitel hotel, whose skyscraper can be seen from a distance...

 

Tuż za portową bramą czeka na mniej doświadczonych turystów kawalkada czerwonych taksówek. To "petit taxi" - Bo są też większe i droższe "grand taxi". Znam jednak to miasto z poprzednich pobytów i wyruszyłem pieszo, korzystając zaraz na początku z bezpłatnego dostępu do internetu oferowanego w hallu hotelu  Sofitel, którego wieżowiec widać z daleka...

 

I ventured into the narrow streets adjacent to the port, looking for well-known places. My memory did not fail me: in the square just above the old Marina Gate I found the youth hostel where I lived during my first stay in Casablanca in 1979. It still operates in the same place! Only the dormitory room with bunk beds and a large resident rat was replaced by two smaller, more comfortable rooms. Memories revived::

 

Zapuściłem się w wąskie uliczki przylegające do portu, szukając znanych  miejsc. Pamięć mnie nie zawiodła: na placyku nieco powyżej starej bramy Marina Gate odnalazłem schronisko młodzieżowe, w którym mieszkałem podczas mojego pierwszego pobyty w Casablance w 1979 roku. Funkcjonuje wciąż w tym samym miejscu! Tylko wieloosobową salę z piętrowymi łóżkami i wielkim szczurem-rezydentem zamieniono na dwa mniejsze, wygodniejsze pokoje. Odżyły wspomnienia::

 

   

Idąc od Marina Gate wzdłuż dawnych murów obronnych można dojść do Rick's Cafe - stylowej kawiarni nawiązującej do słynnego filmu "Casablanca" Choć to przecież nie tu nakręcono znany film legenda wciąż żyje i sprawia, że przybywają tu tłumy turystów - obecnie miejsca trzeba rezerwować z wyprzedzeniem, a niegrzeczna obsługa nie wpuszcza do środka nikogo, kto nie wykupił przynajmniej jednego drogiego drinka. Mało tego! Wewnątrz nie wolno robić zdjęć. Nawet smartfonem!  

Walking from the Marina Gate along the former defensive walls, you can reach Rick's Cafe - a stylish cafe referring to the famous film "Casablanca". Although this is not where the famous movie was filmed, the legend is still alive and attracts crowds of tourists - currently, places must be booked in advance, and the rude staff won't let anyone in unless they've bought at least one expensive drink. Taking photos is not allowed inside. Even with a smartphone!  

The old quarter of Casablanca - the Medina still lives its own life. In its labyrinth of streets there are some that are only two meters wide. The slightly wider ones are crowded with stalls - not with souvenirs, but with everyday items and junk. This is where, in the Medina, you can meet most people wearing traditional costumes:

 

Stara dzielnica Casablanki - Medina wciąż żyje własnym życiem W labiryncie jej uliczek są takie, które są szerokie zaledwie na dwa metry. W tych nieco szerszych tłoczą się stragany - nie z pamiątkami, ale z artykułami codziennego użytku i tandetą. To tu - w Medinie spotkać można najwięcej ludzi noszących tradycyjne stroje:

When I found myself on the defensive wall surrounding Medina. I remembered that 44 years earlier, in 1979, in the same place, I had taken similar photos, but in black and white, showing piles of garbage. Not much has changed!:

 

Kiedy znalazłem się po tym murem obronnym, otaczającym Medinę. Przypomniałem sobie, że 44 lata wcześniej, w 1979 roku w tym samym miejscu robiłem podobne, lecz czarno - białe zdjęcia, przedstawiające sterty śmieci. Niewiele się zmieniło!:

Nowadays, the icon of Casablanca is the new Hassan II mosque, spectacularly located on a seaside rock. When they were in Cacablanca for the first time - in 1979, there was only an empty field. The second time I visited, in 2005, I visited the beautiful interior of the mosque for free. Today you can also visit it - but after purchasing a foreigner's ticket for 140 dirhams (approx. $7), which also allows you to visit the museum. Of course, outside prayer hours. It's best to come at 2:30 p.m.

 

Ikoną Casablanki jest dzisiaj nowy meczet Hassana II, spektakularnie zlokalizowany na nadmorskiej skale. Gdy byłe w Cacablance po raz pierwszy - w 1979 roku było tu tylko puste pole. Gdy byłem po raz drugi - w 2005 roku zwiedziłem bezpłatnie piękne wnętrze meczetu. Dziś też można zwiedzać - ale po wykupieniu biletu dla cudzoziemca za 140 dirhamów (ok. 7 dolarów) pozwalającego zwiedzić także muzeum. Oczywiście poza godzinami modlitwy. Najlepiej przyjść o 14.30. 

In 1930, the French built in Casablanca very impressive Catholic cathedral Sacre Coeur. The building served its religious functions until 1956. Then, after Morocco gained independence, the cathedral was turned into a cultural center. When I reached the art deco building, it turned out that it had been closed for many weeks:

 

W roku 1930 Francuzi zbudowali w Casablance okazałą katolicką katedrę Sacre Coeur.  Budowla pełniła swoje religijne funkcje do 1956 roku. Wtedy właśnie, po uzyskaniu przez Maroko niepodległości katedrę zmieniono w centrum kulturalne. Gdy dotarłem do wzniesionej w stylu art deco budowli okazało się, że od wielu tygodni jest na głucho zamknięta: 

While looking for new, interesting places in Casablanca, I went to the outskirts of the city, where the Phare el Hank lighthouse stands on the cape. It was built in 1920. It is 51 meters high and still serves its purpose, so unfortunately it cannot be visited. However, from the remains of the fortifications nearby there is a view of the rocky coast. It turned out that there is a slum in the immediate vicinity of the lighthouse - it's better to be careful!

 

Szukając w Casablance nowych, ciekawych miejsc wybrałem się na peryferie miasta, gdzie na przylądku stoi latarnia morska Phare el Hank. Zbudowano ja w 1920 roku. Ma 51 metrów wysokości i wciąż pełni swoja funkcję, więc niestety nie można jej zwiedzać. Za to z pozostałości umocnień obok otwiera sie widok na skaliste wybrzeże. Okazało się, że w bezpośrednim sąsiedztwie latarni jest slums - lepiej być ostrożnym!

Casablanca, the largest city in Morocco with a population of 3 million, is still an interesting place for travelers, where you can observe the authentic life of Moroccans. There are no colorfully painted districts with hotels and souvenir shops visited only by tourists:

 

Casablanca, najwieksze, 3-milionowe miasto Maroka pozostaje wciąż ciekawym dla podróżnika miejscem, gdzie można obserwować autentyczne życie Marokańczyków. Nie ma tu kolorowo pomalowanych dzielnic z hotelami i sklepami z pamiątkami do których zaglądają tylko turyści:

As announced, an exceptionally rich artistic program was offered during this cruise. There were variety shows, performances by singers, mucicians, acrobats and illusionists. What I liked the most was the lively performance of the Spanish flamenco quartet:

 

Zgodnie z zapowiedzią podczas rejsu oferowano wyjątkowo bogaty program artystyczny. Były przedstawienia rewiowe, występy śpiewaków, akrobatów i iluzjonistów. Mnie najbardziej podobał się żywiołowy występ zespołu tańczącego hiszpańskie flamenco:

One evening we celebrated the 75th anniversary of the Costa company. There was a big party with impressive ice sculptures and fancy dishes made of vegetables and fruits:   Pewnego wieczoru celebrowaliśmy 75-lecie kompanii Costa.  Było wielkie party, a na nim efektowne rzeźby z lodu i wymyślne potrawy stworzone z warzyw i owoców:

We entered the port of Tangier at sunrise. For the first time I could look from this side and in such lighting. The view (pictured below) was extraordinary! On the right side of the photo you can see the blue waters of the Bay of Gibraltar. On the ship, the morning call to prayer could be heard from the minarets:

 

Do portu w Tangerze wchodziliśmy o wschodzie słońca.  Po raz pierwszy mogłem popatrzeć z tej strony i w takim oświetleniu. Widok (na zdjęciu poniżej) był niezwykły! Po prawej stronie zdjęcia widać błękitne wody Zatoki Gibraltarskiej. Na statek docierało poranne nawoływanie do modlitwy płynace z minaretów:

I ran to breakfast and then hurried ashore to take advantage of the good weather. Soon I found myself at the defensive walls, behind which the white houses of the medina look out. Tangier is a city of legend. In the interwar period and later - until 1956, Tangier had a status similar to a free city. It attracted artists, but also adventurers and fraudsters. 

 

Pobiegłem na śniadanie, a następnie pospiesznie zszedłem na ląd, chcąc wykorzystać dobrą pogodę. Wkrótce znalazłem się pod murami obronnymi, zza których wyglądają białe domy medyny.  Tanger to miasto-legenda. W okresie międzywojennym i później - do 1956 roku Tanger miał status zbliżony do wolnego miasta. Przyciągał wtedy artystów, ale także awanturników i oszustów.

Today's Tangier has almost a million inhabitants, but in the old part of the city there are no crowds on the streets. Here you can easily enjoy the beauty of subtropical vegetation and old architecture:

 

Dzisiejszy Tanger ma blisko milion mieszkańców, ale w starej części miasta na ulicach nie widać wcale tłumów. Można tu spokojnie cieszyć oczy pięknem subtropikalnej roślinności i starej architektury:

The most interesting in the city is undoubtedly the medina and the castle occupying its highest part, the Kasbah. Climbing to the gates of the Kasbah on a hot day requires a lot of sweat. But it's worth getting there and then wandering leisurely through the labyrinth of steep alleys where ordinary people still live. In the Kasbah there is a historical museum and several shops with Arabic handicrafts - see the photo below:

 

Najciekawsza w mieście bez wątpienia medina oraz zamek zajmujący jej najwyższa część czyli kazba. Wdrapanie sie do bram kazby kosztuje w upalny dzień sporo potu. Ale warto tam dotrzeć, by potem wędrować bez pośpiechu w labiryncie stromych zaułków, w których wciąż mieszkają zwyczajni ludzie. W kazbie jest muzeum historyczne i kilka sklepów z arabskim rękodziełem - popatrzcie na zdjęcie poniżej:

     

 

W labiryncie uliczek i zaułków mediny znaleźć można (nie bez trudu) grobowiec Ibn Battuty - największego arabskiego podróżnika, który urodził się w Tangerze.  To miejsce wręcz kultowe dla wielkich podróżników- pasjonatów. Ibn Battuta żył w XIV wieku. Podczas swoich podróży dotarł do tak odległych miejsc jak Chiny, Indonezja czy obecna Tanzania. Tanger jest bardzo dumny z Battuty. Jego imieniem nazwano między innymi tutejsze lotnisko. Zdjęcie grobowca, którego zdajecie zamieściłem obok nie jest dostępne. Odnalezienie drogi do tego miejsca ułatwiają teraz czerwone strzałki rozpoczynające się przy bramie do kazby, która nazywa się Bab al Assa:

In the labyrinth of streets and alleys of the medina you can find (not without difficulty) the tomb of Ibn Battuta - the greatest Arab traveler, who was born in Tangier. This is an iconic place for great passionate travelers. Ibn Battuta lived in the 14th century. During his travels, he reached such distant places as China, Indonesia and present-day Tanzania. Tangier is very proud of Battuta. Among other things, the local airport was named after him. Picture of the tomb I posted next. Interior is not accessible. Finding the way to this place is made easier now by using red arrows starting at the gate to the kasbah, called Bab al Assa.

In the newer part of the city, next to Place de France, there is a viewing point with old cannons lined up in a row. It's called La Terrasse. I took photos of our ship standing in the port from there. It turned out to be quite a nice postcard from Tangier:

 

W nowszej części miasta, obok Place de France jest punkt widokowy z ustawionymi rzędem starymi armatami. Nazywa się to La Terrasse. Fotografowałem stamtąd nasz statek, stojacy w porcie. Wyszła z tego całkiem niezła pocztówka z Tangeru:

   

Punktów widokowych jest tu więcej. Z kazby, przez bramę w murach od strony cieśniny można wyjść na zewnątrz historycznych obwarowań, by docenić kolejna panoramę, która otwiera sie w kierunku północnym.  Tanger, a szczególnie jego stara dzielnica zachowała specyficzny, orientalny koloryt. Warto tu spędzić więcej niż jeden dzień, wałęsając się zaułkami, przystając i rozmawiając z ludźmi. Mohammed (na zdjęciu obok) był ode mnie tylko o rok młodszy. Zaprosił mnie na herbatę - przegadałem z nim blisko godzinę!. Wielu mieszkańców Tangeru zna angielski - to efekt "międzynarodowego" statusu miasta w niedawnej przeszłości i rozwijającego się ruchu turystycznego. Warto tu zajrzeć, a najtańszy na to sposób to prom, docierający do portu w Tangerze z Tarify po hiszpańskiej stronie cieśniny...

 

There are more viewpoints here. From the Kasbah, through the gate in the walls on the side of the strait, you can go outside the historical fortifications to appreciate another panorama that opens towards the north. Tangier, and especially its old district, has retained its specific, oriental color. It's worth spending more than one day here, wandering around the alleys, stopping and talking to the people. Mohammed (pictured left) was only a year younger than me. He invited me for tea - I talked with him for almost an hour! Many residents of Tangier speak English - this is the result of the city's "international" status in the recent past and the growing tourist traffic. It's worth visiting, and the cheapest way to go there  is by ferry, reaching the port of Tangier from Tarifa on the Spanish side of the strait... 

 Our ship did not leave Tangier until late in the evening. At night we sailed past Gibraltar, and in the morning we were already in the roadstead of Malaga. I have friends in Malaga whom I met a few years ago... on a ship. We meet with joy every time I am back in Malaga. Every time we are visiting a new place in the area.This time they took me by city bus 110 to Benalmadena - a seaside resort located about 25 kilometers south of Malaga

 

Nasz statek opuścił Tanger dopiero późnym wieczorem. Nocą przepłynęliśmy obok Gibraltaru, a rano byliśmy już na redzie Malagi. W Maladze mam przyjaciół, których kilka lat temu poznałem... na statku.  Spotykamy się z radością za każdym razem, gdy jestem w Maladze. Zwiedzamy razem nowe miejsca. Tym razem zabrali mnie miejskim autobusem 110 do Benalmadeny - nadmorskiego kurortu leżącego jakieś 25 kilometrów na południe od Malagi    

Benalmadena can be called a micro-Venice. There is a marina with a system of canals along which expensive apartments have been built. Their inhabitants moor their motorboats and yachts at the door:

 

Benalmadena może być nazwana mikro-Wenecją. Jest tu marina z systemem kanałów wzdłuż których zbudowano kosztowne apartamenty. Ich mieszkańcy pod drzwiami cumują swoje motorówki i jachty:

 

But Benalmadena also has a long beach stretching along the promenade and an interesting park, where I was most interested in the collection of cacti, imported from practically all over the world. There is something to photograph:

 

Ale Benalmadena ma także długą plażę, rozciągniętą wzdłuż promenady i ciekawy park, w którym najbardziej zainteresowała mnie kolekcja kaktusów, sprowadzonych praktycznie z całego świata. Jest co fotografować:

Bus 103 for just 1.50 euros then took us to the modern Colomares Castle. What should we call this structure? Probably a "mad doctor's dream". There are sculptures, fountains and towers here, but they don't let you inside. This castle looks like the Spanish branch of Disneyland and in my opinion it borders on good taste. But it is definitely something original and worth seeing. Admission costs only 3 euros:

 

Autobus 103 za 1,50 euro zawiózł nas potem do zbudowanego współcześnie zamku Colomares. Jak nazwać tę konstrukcję?  Chyba "sen szalonego lekarza" Są tu rzeźby, fontanny i wieże, ale do wnętrz nie wpuszczają. Wygląda ten zamek jak hiszpański oddział Disneylandu i według mnie oscyluje na granicy dobrego smaku. Ale jest to na pewno coś oryginalnego i wartego zobaczenia. Wstęp kosztuje tylko 3 euro:

     

   

Zamek dedykowany jest Krzysztofowi Kolumbowi, jego życiu i odkryciom. Można tam na przykład zrobić sobie zdjęcie na odtworzonym w kamieniu dziobie okrętu Kolumba "Santa Maria" Fotografowaliśmy bardzo dużo, bo miejsce jest fotogeniczne!!  Moi sympatyczni przyjaciele: Sveta i Oleg (na zdjęciu obok z ich córeczka Pauliną) odwieźli mnie potem pod sam statek. Stokrotne Wam dzięki, Kochani i do następnego spotkania!

The castle is dedicated to Christopher Columbus, his life and discoveries. You can, for example, take a photo there on the prow of Columbus' ship "Santa Maria" recreated in stone. We took a lot of photos there because the place is photogenic! My nice friends: Sveta and Oleg (on the picture with their daughter Paulina) took me then right to the ship. Thank you very much, dear friends, and see you next time!

The next day our ship was already in Barcelona, and I took advantage of my free time and went to the former bullring where bullfights took place. Currently there is a large shopping center there:  

Następnego dnia nasz statek był już w Barcelonie, a ja korzystając z wolnego czasu pomaszerowałem do dawnej areny, w której odbywały się walki byków. Obecnie jest tam wielkie centrum handlowe:

There is a terrace at the top of the arena, which can be reached using an elevator and stairs. From the terrace there is a wonderful view of Plaza Espanya with its two Venetian towers and the palace-like building of the Catalan Art Museum:

 

Na koronie areny urządzono taras, na który można wjechać korzystając z windy i schodów. Z tarasu otwiera się wspaniały widok na Plaza Espanya z dwiema weneckimi wieżami i i przypominajacy pałac gmach Muzeum Sztuki Katalonii:

 On the way to Italy, where the cruise ended, we also had Marseille, where French passengers always embark and disembark. During this time, the others have the whole day to explore the city. You can photograph the panorama of Marseille even from the terrace in front of the Saint Charles railway station. The city landscape is dominated by the silhouette of the Basilica of Notre Dame de la Garde:

 

Po drodze do Włoch, gdzie kończył sie rejs mieliśmy jeszcze Marsylię, gdzie zawsze wsiadają i wysiadają francuscy pasażerowie. W tym czasie pozostali maja cały dzień na zwiedzanie miasta. Nawet z tarasu przed dworcem kolejowym Saint Charles można sfotografować panoramę Marsylii. W krajobrazie miasta dominuje sylwetka bazyliki Notre Dame de la Garde:

Looking for a new look at Marseille, I took a long walk from the Old Port to the Pharo Palace, built many years ago on a hill at the entrance to the port. From the park surrounding the palace there is a view of Fort Saint Jean and the great Saint Laurent church built on the other side of the canal. And this modern building on the shore is the Museum of European Civilizations:

 

Szukając nowego spojrzenia na Marsylię wybrałem się na długi spacer ze Starego Portu do Pałacu Pharo zbudowanego wiele lat temu na wzgórzu u wejścia do portu. Z parku otaczającego pałac otwiera się widok na Fort Saint Jean i wielki kościół Saint Laurent wzniesione po drugiej stronie kanału. A ten nowoczesny budynek na brzegu to Muzeum Cywilizacji Europy:

When I said goodbye to my ship in Savona the next morning, I could see the huge cruise ship "Costa Smeralda" up close for the first time. This is the flagship of the Costa company - it is interesting because it is gas-powered. Saying the true I don't like such giant ships, but maybe there will be an opportunity to see it during an inexpensive cruise in the future.  

 

Gdy następnego poranka żegnałem mój statek w Savonie mogłam po raz pierwszy spojrzeć z bliska na ogromny statek "Costa Smeralda". To flagowy statek linii Costa - o tyle ciekawy, że napędzany jest gazem. Nie przepadam za takimi statkami - gigantami, ale może będzie w przyszłości okazja, aby poznać go podczas jakiegoś rejsu.

From Savona I took a train for 15 euros to Milan. From there, there is a low-cost bus to Bergamo airport every hour (12 euros). And from there, a direct flight with a cheaper airline allowed me to get to my hometown of Gdańsk on the same day... It was the happy end of one more interesting journey...  "Hot" news from the route you will find, as always, in English in my travel log.  And the map of this trip is here

 

Z Savony pociągiem za 15 euro pojechałem do Mediolanu. Stamtąd co godzinę jeździ autobus na lotnisko tanich linii w Bergamo (12 euro). A stamtąd bezpośredni lot taniej linii pozwolił mi jeszcze tego samego dnia znaleźć sie w rodzinnym Gdańsku... Zapisane "na gorąco" wiadomości z trasy tej podróży znajdziecie jak zawsze w moim dzienniku podróży.  A mapke tej podrózy znajdziecie tutaj.

     
 
     

The voyage across the Atlantic to South America crowned my peregrinations in 2023. Eight trips in a year is quite a good result! :)   November in Poland is always sad month: rains, cold and short days. And in Argentina and Brazil the sun was waiting for me.   It was a sentimental journey.  Because in 1984, 39 years ago, I made my first trip to South America travelling on the same route. I wrote about it (In Polish) here. Now I set off again to Argentina and Brazil to visit old places and once again look at Iguazu - in my opinion the most beautiful waterfalls in the world.  Here you can find the small  map of this  expedition. 

 

Podróż przez Atlantyk do Ameryki Południowej Ameryki uwieńczyła moje peregrynacje 2023 roku.  Osiem podróży w ciągu roku to całkiem niezły wynik!  :). Listopad w Polsce to smutny miesiąc: deszcze, chłody i krótkie dni. A w Argentynie i Brazylii czekało na mnie słońce. Była to przy tym podróż sentymentalna. Bowiem w roku 1984, a więc 39 lat temu wcześniej moją pierwszą podróż do Ameryki Południowej. Napisałem o niej tutaj. Teraz wyruszyłem ponownie do Argentyny i Brazylii, by odwiedzić stare miejsca i raz jeszcze popatrzeć na Iguazu - najpiękniejsze moim zdaniem wodospady świata. Tu znajdziecie mapkę podróży.

I carefully prepare my trips, but everything cannot be predicted. So it was this time. I started the expedition with a flight from Warsaw to Nice. There was frost at night and in the morning all planes departing from Warsaw were sent for de-icing. We waited in long line and as a result, my flight departed 1.5 hours late. In France,  I ran to the station to jump on the last train that would guarantee that I would make it to the ship. The conductor on the train sold me a required ticket... I was on time at the port of Marseille (photo above).  On the next morning we docked already in the beautiful Barcelona:

 

Starannie przygotowuję moje podróże, ale wszystkiego nie da się przewidzieć. Tak było i tym razem. Rozpoczynałem ekspedycję lotem Warszawa - Nicea. Nocą był przymrozek i rano wszystkie samoloty odlatujące z Warszawy wysłano do odladzania. Staliśmy w kolejce i w rezultacie odleciałem z 1,5-godzinnym opóźnieniem. We Francji biegłem na stację, by wskoczyć do ostatniego pociągu, który dawał gwarancję zdążenia na statek. Konduktorka w pociągu sprzedała mi bilet... W porcie w Marsylii (zdjęcie powyżej) byłem na czas. Następnego dnia byliśmy już w Barcelonie:

I like this city. First, I went to the Rambla to remember the caricaturists who were ready to create a distorted image of you on the spot for just 10 euros. Unfortunately, at such an early hour, their chairs were empty. There will be people interested in the sea in the afternoon:

 

Lubię to miasto. Poszedłem najpierw na Ramblę przypomnieć sobie karykaturzystów, gotowych na poczekaniu, za jedne 10 euro sporządzić wasz wykrzywiony wizerunek. Niestety o tak wczesnej porze ich krzesełka stały puste. Może po południu znajda się chętni:

You can buy paintings right nearby. I liked the canvases depicting flamenco dancers more than the image of the famous basilica:  

Tuż obok można kupić obrazy. Mnie bardziej niż wizerunek słynnej bazyliki podobały się płótna przedstawiające  tancerki flamenco:

That evening we had a beautiful evening of thrilling flamenco dancing in the ship's theater. ..
And then... In recent years, I sailed past Gibraltar several times, but I did not see the legendary rock because it was either night or thick fog. This time it worked: I took a photo of Gibraltar just before sunset!
 

Tego wieczoru mieliśmy w teatrze na statku piękny wieczór porywajacych tańców flamenco. ..

A potem... W ostatnich latach kilkakrotnie przepływałem koło Gibraltaru, ale nie widziałem legendarnej skały gdyż albo była noc, albo gęsta mgła. Tym razem się udało: zrobiłem zdjęcie Gibraltaru tuż przed zachodem słońca! 

Two days later we arrived in Tenerife. My new friend from the ship - a nice Italian Mario said the day before: - Have you been here many times and are you looking for something new? Go to Candelaria! And off I went... It's just 17 kilometers west of Santa Cruz. You go there for 2.35 euros in a guagua - that's what they call public buses here.

 

Dwa dni później zawinęliśmy na Teneryfę. Mój nowy przyjaciel ze statku - sympatyczny Włoch Mario dzień wcześniej powiedział: - Byłeś tu wielokrotnie i szukasz czegoś nowego? Jedź do Candelaria!  I pojechałem... To zaledwie 17 kilometrów na zachód od Santa Cruz. Jedzie sie tam za 2,35 euro guaguą - tak nazywają tu publiczne autobusy.

Candelaria is beautifully situated on the ocean shore. On the boulevard there is a row of monuments depicting subsequent kings of the Guanche tribe that lived in the Canary Islands before colonization. The biggest attraction here, however, is the basilica housing the miraculous statue of Our Lady:

 

Candelaria jest pięknie położona na brzegu oceanu. Na bulwarze ustawiono rząd pomników przedstawiających kolejnych królów plemienia Guanche, które mieszkało na Kanarach przed kolonizacją. Największą atrakcją jest tu jednak bazylika mieszcząca cudowną figurę Matki Bożej:

   

 

Wracając z bazyliki na przystanek autobusowy wstąpiłem na bazar. W kramach sprzedawali między innymi dorodne i niedrogie papaje. Pogadałem ze sprzedawcą, który śmiejąc się zrobił mi to zdajecie. A papaja powędrowała oczywiście do mojej torby. Była mi potrzebna do przygotowania wymyślonego kiedyś przeze mnie deseru - rumu w papai. Tani hiszpański rum przeszmuglowałem na pokład juz w Barcelonie...

 

Returning from the basilica to the bus stop, I stopped at the bazaar. The stalls sold, among other things, ripe and inexpensive papayas. I talked to the seller who, laughing, took me this picture. And the papaya, of course, went into my bag. I needed it to prepare a dessert I once invented - rum in papaya. I smuggled cheap Spanish rum on board already in Barcelona...

The English-speaking passengers on our ship had a fantastic hostess: Nadia, from South Africa. I invited this lovely person to taste my delicacy together. Nothing like this was served on the ship! How we both enjoyed it!  I hope to return to "Fascinosa" next year and I would love to meet charming Nadia there again:

 

Anglojęzyczni  pasażerowie naszego statku mieli fantastyczną opiekunkę: oto ona - Nadia pochodząca z Południowej Afryki. Zaprosiłem tę przemiłą osobę na wspólną degustację mojego przysmaku. Czegoś takiego na statku nie serwowano! Jakże nam obojgu smakowało! 

We sailed across the ocean for the next five days. But there was no time to be bored. Concerts and revues were offered daily. In the evenings, four different bands played for dancing in four different places - there was plenty to choose from!

 

Pięć następnych dni płynęliśmy przez ocean. Ale nie było czasu się nudzić. Codziennie oferowano koncerty i rewie. Wieczorami do tańca grały cztery różne zespoły w czterech różnych miejscach - było z czego wybierać! 

We crossed the equator. The first port in America we called at was Recife - the capital of the state of Pernambuco. A band and a couple of dancers greeted us on the shore. It was very fun and very loud: 

 

Przekroczyliśmy równik. Pierwszym portem w Ameryce do którego zawinęliśmy było Recife - stolica stanu Pernambuco.  Na brzegu witał nas zespół muzyczny i para tancerzy. Było bardzo wesoło i bardzo głośno:   

Recife has gotten nicer since my last stay. The city is called the Venice of South America. Many stylish colonial-era homes have recently been renovated and painted in cheerful colors. This is what the canals of old Recife look like:

 

Recife wyładniało od czasu mojego ostatniego pobytu. Miasto nazywane jest Wenecją Południowej Ameryki. Wiele stylowych domów z okresu kolonialnego ostatnio wyremontowano i pomalowano na wesołe kolory. Tak wyglądają kanały starego Recife:

After several years of renovation, I could finally see the interior of the cathedral. It is very beautifully renovated, and the rich gilding on the altars makes a great impression:

 

Po trwającym kilka lat remoncie mogłem nareszcie zobaczyć wnętrze katedry. Jest ono bardzo pięknie odnowione, a bogate złocenia na ołtarzach robią duże wrażenie.

From Recife we sailed to Salvador, Bahia. And although I have already walked the streets of this historic, picturesque city many times, I was happy to walk again. And rightly so, because it turned out that the police were already letting tourists into the architecturally interesting part of the city around the Carmo church and monastery. Both facilities are waiting for renovation:  

Z Recife popłynęliśmy do Salvadoru w stanie Bahia. I choć wiele już razy spacerowałem uliczkami tego historycznego, malowniczego miasta to z przyjemnością pomaszerowałem jeszcze raz. I słusznie, bo okazało się, że policja już wpuszcza turystów do ciekawej architektonicznie części miasta wokół kościoła i klasztoru Carmo. Oba obiekty czekają na renowację:

 

Drugą przyjemną niespodzianką była koncertująca w wąskiej uliczce orkiestra bębniarzy. Taka muzyka należy do afro-amerykańskich tradycji Salvadoru. Ostatni taki występ widziałem tu dobre dziesięć lat temu... Grali z pasją przez kilka godzin. Spontanicznie i bez dopraszania się o datki. Tu możecie zobaczyć, jak oni grają  :)

 

The second pleasant surprise was an orchestra of drummers performing in the narrow street. Such music belongs to the African-American traditions of El Salvador. The last time I saw such a performance here was a good ten years ago... They played with passion for several hours. Spontaneously and without asking for donations.  Here you can see how they play   :)

From Salvador we sailed to the legendary Rio. How many times I'm here, I decide what I'm going to do depending on the expected weather. This time the forecast was for a hot but foggy day. There was no point in going to Corcovado or Sugar Loaf. But I "went to town" anyway to drive along the famous beaches once again. I also discovered a good viewpoint near the port, from where there is a beautiful view of Pao de Azucar:

 

Z Salvadoru popłynęliśmy do legendarnego Rio. Ile razy tu jestem decyzję o tym, co będę robić uzależniam od przewidywanej pogody. Tym razem zapowiadano gorący, ale mglisty dzień. Nie było sensu jechać na Corcovado czy Głowę Cukru. Ale i tak "pojechałem w miasto" by raz jeszcze przejechać wzdłuż słynnych plaż. Odkryłem też dobry punkt widokowy blisko portu, skad otwiera się piękny widok na Pao de Azucar: 

That day, due to the fog, even the famous Copacabana didn't look so impressive... Maybe next time the conditions for photography will be better:

 

Tego dnia przez to zamglenie nawet słynna Copacabana nie wyglądała tak efektownie... Może następnym razem warunki do fotografowania będą lepsze:

From Rio we sailed to the capital of Uruguay - Montevideo. This place on the map rarely appears in travel plans. I've been to Montevideo twice, but a very long time ago, so I was looking forward to my next visit with interest. From the commercial port of St. Uruguay it does not look very impressive. This group of tall buildings in the center of the photo is a modest downtown:  

Z Rio popłynęliśmy do stolicy Urugwaju - Montevideo. To miejsce na mapie rzadko pojawia się w planach podróży. Byłem w Montevideo dwukrotnie, ale bardzo dawno temu więc z zainteresowaniem oczekiwałem na kolejną wizytę.  Z handlowego portu stolica Urugwaju nie prezentuje sie zbyt efektownie. Ta grupa wysokich budynków w centrum zdjęcia to skromne tutejsze downtown:  

Few tourists come here, so they are highly appreciated. Even in front of the port gate, they organized a tourist information point handing out maps of the city and answering questions in a factual manner. What's more - this seniorita speaks English well, smiles at everyone and is certainly an attractive representative of her small country:

 

Niewielu turystów tu trafia, więc bardzo się ich ceni. Jeszcze przed portową bramą zorganizowali punkt informacji turystycznej rozdający mapy miasta i rzeczowo odpowiadający na pytania. Mało tego - ta seniorita dobrze mówi po angielsku, uśmiecha się do wszystkich i jest na pewno atrakcyjną wizytówką swojego małego kraju:

It was from this young lady that I learned that there was a sightseeing route through the most interesting streets of the capital. It starts at the port and ends in the central square of Montevideo, where there is an equestrian statue of national hero Jose Artigas. Under the monument there is his mausoleum, with an honorary guard standing next to the hero's ashes:

 

To od tej panienki dowiedziałem się, że przez najciekawsze ulice stolicy wyznaczono szlak zwiedzania. Zaczyna sie przy porcie, a kończy na centralnym placu Montevideo, gdzie stoi konny pomnik bohatera narodowego Jose Artigasa. Pod pomnikiem znajduje się jego mauzoleum, z honorową wartą stojącą przy prochach bohatera:

Sarandi Street, 850 meters long and closed to traffic, is the city's main pedestrian street, connecting two main squares. When a passenger ship arrives in the port, on the promenade, vendors set up stalls with souvenirs, hats to protect against the hot sun and leather products, which are a specialty of Uruguay:

 

Długa na 850 metrów, zamknięta dla ruchu ulica Sarandi, to główny deptak miasta, łączacy dwa główne place. Gdy w porcie pojawia sie pasażerski statek na deptaku przekupnie rozstawiają kramy z pamiątkami, kapeluszami chroniącymi przed palącym słońcem i wyrobami ze skóry, które sa specjalnością Urugwaju:

Montevideo seems to be a safe city, at least during the daytime. The police is, of course, present, but they do not stand (like in the large cities of neighboring Brazil) on every corner. These gentlemen didn't mind being photographed in the square in front of the cathedral:

 

Montewideo wydaje się być bezpiecznym miastem, przynajmniej w dzień. Policja jest oczywiście obecna, ale nie stoi (jak w dużych miastach sąsiedniej Brazylii) na każdym rogu. Ci panowie nie mieli nic przeciwko temu, aby sfotografować ich na placu przed katedrą:

It was only December 7th. but the artists from the ship performed for us a Christmas show in the theater in the evening, full of atmospheric songs related to Christmas. There were many Santa Clauses on stage (unfortunately they did not hand out any gifts), but I liked the shapely lady-snowflakes more:

 

To było dopiero 7 grudnia. ale artyści ze statku pokazali nam wieczorem w teatrze Christmas show, pełen nastrojowych piosenek związanych z Bożym Narodzeniem.  Mikołajów na scenie było wielu (niestety nie rozdawali prezentów), ale mnie bardziej podobały się zgrabne śnieżynki: 

At night we sailed to the other side of the great Bay of La Plata, where Buenos Aires is located. There, after many days of sailing, I said goodbye to my lovely ship. I plan to sail it again next year :)

 

W nocy przepłynęliśmy na drugą stronę wielkiej zatoki La Plata, gdzie leży Buenos Aires. Tam po wielu dniach żeglugi pożegnałem mój sympatyczny statek. Zamierzam ponownie nim popłynąć za rok :)

   

 

Wysokie ceny dyktowane przez taksówkową mafię zdecydowały, że na piechotę wyruszyłem z portu na odległe o 5 kilometrów lotnisko Aeroparque. Obok niego na brzegu zatoki stoi wysoki pomnik Krzysztofa Kolumba. Buenos Aires tym razem było dla mnie tylko miastem tranzytowym. Już po trzech godzinach odleciałem krajowym lotem do Puerto Iguazu na północy kraju:

 

High prices dictated by the taxi mafia made me decide to walk from the port to the Aeroparque airport, 5 kilometers away. Next to the airport, on the shore of the bay, stands a tall monument to Christopher Columbus.Buenos Aires was just a transit city for me this time. After just three hours, I took a domestic flight to Puerto Iguazu in the north of the country:

 

The town of Puerto Iguazu lies on the southern side of the famous Iguazu Falls on the border river of the same name. I have already admired them twice and I consider them the most beautiful waterfalls in the world. I wanted to look at them again after many years. They can be reached by bus from the town. And then, after paying the entrance fee to the National Park (20,000 pesos at the street exchange rate of 890 pesos per dollar), you board a miniature train that takes you deep into the park.

 

Miasteczko Puerto Iguazu leży po południowej stronie słynnych wodospadów Iguazu na granicznej rzece o tej samej nazwie. Podziwiałem je już dwukrotnie i uważam je za najpiękniejsze wodospady świata. Chciałem po latach popatrzeć na nie jeszcze raz. Z miasteczka dojeżdża się do nich autobusem. A potem, po opłaceniu wstępu do Parku Narodowego (20000 pesos przy ulicznym kursie 890 pesos za dolara) wsiada się do miniaturowego pociągu wiozacego w głąb parku.

Unfortunately, the destruction caused by high water on the Argentinian side of the falls means that it is currently impossible to reach the most distant Garganta de Diablo and San Martin waterfalls via the piers. Tourists can choose from two routes: the lower one - allowing you to look at the waterfalls from below, from a distance, and the upper one - leading along the crown of several subsequent waterfalls. I started with the upper one:

 

Niestety zniszczenia spowodowane przez wysoką wodę po argentyńskiej stronie wodospadów  spowodowały, że obecnie nie można dojść po pomostach do najbardziej odległych kaskad Garganta de Diablo i San Martin. Turyści mają do wyboru dwa szlaki: dolny - pozwalający spojrzeć na wodospady z dołu, z pewnej odległości i górny - poprowadzony po koronie kilku kolejnych wodospadów. Ja zacząłem od tego górnego:

And although only some of the waterfalls are visible from the solid piers on the Argentine side, the views are still stunning. The height of the Iguazu Falls threshold is approximately 82 meters. Some of the 275 narrower and wider cascades are divided into 2 steps. But this is enough to make a huge impression on the viewer:

 

I choć z solidnych pomostów po argentyńskiej stronie widać tylko część wodospadów to i tak widoki zachwycają. Wysokość progu wodospadów Iguazu wynosi około 82 metrów. Niektóre z 275 węższych i szerszych kaskad podzielone sa na 2 stopnie. Ale wystarczy to, aby na widzu zrobić olbrzymie wrażenie:

Each larger cascade has its own name here. On the Argentine side, the farthest you can currently go is the Mbigua Falls. This is the waterfall in the photo below. Once upon a time, you could go even further along the piers built above the crown of the waterfalls - to the San Martin Waterfall. But the water broke the chain of piers and at the moment they are doing nothing to rebuild them...

 

Każda większa kaskada ma tu swoją nazwę. Po stronie argentyńskiej najdalej można w chwili obecnej dojść do wodospadu Mbigua. To właśnie ten wodospad na zdjęciu poniżej. Kiedyś można było po pomostach  zbudowanych powyżej korony wodospadów dojśc jeszcze dalej - do Wodospadu San Martin. Ale woda przerwała ciąg pomostów i w tej chwili nie robą nic, aby je odbudować...

Before I crossed the border to Brazil, I decided to visit the ruins of Jesuit missions in the Argentine province of Misiones. In the 17th century, Jesuits established several dozen Catholic missions on both sides of the Parana River, gathering over 100,000 local Guarani Indians. Under the direction of priests, the Indians built churches, warehouses, workshops and lodgings out of stone. The Spanish king did not like the growing republic of monks. He ordered the monks to return to the country. The republic, devastated by its enemies, collapsed. The ruins were overgrown by the jungle.

 

Zanim przekroczyłem granicę do Brazylii postanowiłem odwiedzić ruiny jezuickich misji w Argentyńskiej prowincji Misiones. W XVII wieku po obu stronach rzeki Parana jezuici założyli tu kilkadziesiąt misji katolickich, gromadząc w nich ponad 100 tysięcy miejscowych Indian Guarani. Indianie pod kierunkiem księży budowali z kamienia kościoły, magazyny, warsztaty i kwatery. Wspólnie uprawiali pola, dzieląc między siebie plony. Rosnąca w siłę republika mnichów nie spodobała się hiszpańskiemu królowi. Nakazał zakonnikom powrót do kraju. Pustoszona przez wrogów republika upadła. Ruiny zarosła dżungla.

It's a 4.5-hour bus ride from Puerto Iguazu south to San Ignacio to see one of these restored missions. Entrance to the complex costs only 2,000 pesos. There is a small museum at the entrance, and then you can explore the entire area on your own. The facade of the church is most impressive:

 

4,5 godziny jedzie się autobusem z Puerto Iguazu na południe - do San Ignacio, by obejrzeć jedną z takich odrestaurowanych misji.  Wstęp do kompleksu kosztuje tylko 2000 pesos. Przy wejściu jest małe muzeum, a potem już na własną rękę można eksplorować cały teren. Największe wrażenie robi fasada kościoła:

On the next day I crossed the bridge over the Iguazu River into Brazil. Buses from the terminal in Puerto Iguazu run every hour and cost 2,000 pesos.   On the Argentine side of the bridge, the bus waits for border officials to scan all passengers' passports. There's a mess on the other side of the border: locals don't get off at the checkpoint. After a while the bus leaves for the city. Foreigners should get off and get an entry stamp into Brazil and then continue on the next bus. But not everyone knows about it... Foz do Iguazu - the city on the Brazilian side of the waterfalls is much larger, higher and vast:

 

Następnego dnia wjechałem przez most na rzece Iguazu do Brazylii.  Autobusy kursują co godzinę i kosztują 2000 pesos. Po stronie Argentyny autobus czeka, aż urzędnicy graniczni przeskanują wszystkim pasażerom paszporty. Po drugiej stronie granicy jest bałagan: miejscowi nie wysiadają na posterunku kontrolnym. Autobus po chwili odjeżdża do miasta. Obcokrajowcy powinni wysiąść i uzyskać pieczątkę wjazdową do Brazylii i kontynuować podróż następnym busem. Ale nie każdy o tym wie...  Foz do Iguazu - miasto po brazylijskiej stronie wodospadów jest o wiele większe, wyższe i rozległe:

From the city center, bus 120 (ticket 5 reais in cash) goes to the Falls National Park. At the gate you need to buy an admission ticket for 100 reais (there are no discounts) and queue for the park bus. The bus takes tourists to the "Catatactas" hotel, a few kilometers away, where the scenic walkway running on the slope of the canyon begins. This walkway is only 1,200 m long, so exploring the Brazilian side does not require as much effort as the Argentinian side.      

 

Z centrum miasta autobus 120 (bilet 5 reais w gotówce) jedzie do Parku Narodowego wodospadów. W bramie trzeba wykupić bilet wstępu za 100 reais (nie ma zniżek) i ustawić się w kolejkę do parkowego autobusu. Autobus wiezie turystów do odległego o kilka kilometrów hotelu "Catatactas", gdzie zaczyna się biegnąca po zboczu kanionu widokowy chodnik.  Ten chodnik ma tylko 1200 m, więc zwiedzanie po stronie brazylijskiej nie wymaga takiego wysiłku, jak po stronie argentyńskiej.

At the beginning of the trail, there is a view of the "Argentine" waterfalls on the other side of the river canyon. Of course, the perspective is very broad. However, along the trail you can photograph not only exotic birds, but also lizards that are almost a meter long:

 

Na początku szlaku otwiera sie widok na "argentyńskie" wodospady po drugiej stronie kanionu rzeki. Oczywiście perspektywa jest bardzo szeroka. Natomiast przy szlaku można fotografować nie tylko egzotyczne ptaki, ale także jaszczury, mające prawie metr długości:

xx  

Po minięciu wyspy San Martin można oglądać kaskady, które ze strony argentyńskiej nie są wcale widoczne, na przykład wodospad Rivadavia (na zdjęciu poniżej) czy Belgrano.:

I finally reached a place on the trail from which there is a view towards the largest cascade, called the Devil's Throat - Garganta del Diablo (on the left in the photo below). But the cloud of water dust that hovers constantly over this waterfall as if over a pot of the heat makes it practically impossible to take a closer look at the Garganta. Notice the jetty on the right side of the photo:

 

Doszedłem w końcu do miejsca na szlaku, z którego otwiera się widok w kierunku największej kaskady, nazywanej Diabelską Gardzielą - Garganta del Diablo (z lewej strony na zdjęciu poniżej)  Ale chmura wodnego pyłu, która unosi się bez przerwy nad tym wodospadem jak nad garem z ukropem praktycznie uniemożliwia przyjrzenie się Gargancie. Zwróćcie uwagę na pomost po prawej stronie zdjęcia:

The Brazilians built a long bridge to the middle of the canyon. It allows you to get closer to the waterfalls and look at them from a different perspective. But it is a very wet attraction. Clouds of water dust carried by the wind from the waterfalls mean that the tourist is already soaked halfway down the pier. The locals sell plastic capes to the brave ones. I advise you to protect your phones and cameras from water...

 

Brazylijczycy wybudowali długi pomost do środka kanionu. Pozwala on zbliżyć sie do wodospadów i spojrzeć na nie z innej perspektywy. Ale jest to bardzo mokra atrakcja. Tumany wodnego pyłu niesione przez wiatr od wodospadów sprawiają, że już w połowie pomostu turysta jest już mokry. Miejscowi sprzedają śmiałkom plastykowe peleryny. Radzę chronić telefony i kamery przed zalaniem...

The most impressive place for photos is a small balcony built at the end of the trail - right next to the last cascade - Floriano. Who wouldn't want to have a photo like the one below? There is an elevator and stairs leading to the level of the river and the rim of the waterfalls. From here, the park bus takes tourists to the park gate.

 

Najbardziej efektownym miejscem dla zdjęć jest niewielki balkon zbudowany na końcu szlaku - tuż przy ostatniej kaskadzie - Floriano. Któż nie chciałby mieć takiego zdjęcia jak poniżej? Jest tu winda i są schody wprowadzające na poziom rzeki i korony wodospadów. Stąd parkowy autobus zabiera turystów do bramy parku.

Seeing the Iguazu Falls from both sides of the border left me with unforgettable impressions. However, Christmas was approaching and my plane to Europe would be leaving Sao Paulo in a few days. I wanted to see something else along the way. I took a 12-hour bus ride to the city of Ponta Grossa. About 15 miles outside of town I found Vila Velha State Park. I was there 39 years earlier - during the times of ORWO films. Out of necessity, I allocated several frames of film a day. The park, reminiscent of the Polish Ojców, is worth much more:

 

Oglądanie Wodospadów Iguazu z obu stron granicy pozostawiło mi niezapomniane wrażenia. Zbliżały się jednak Święta i za kilka dni odlatywał z Sao Paulo mój samolot do Europy. Zamierzałem jeszcze po drodze coś zobaczyć. 12 godzin jechałem autobusem do miasta Ponta Grossa. Jakieś 25 kilometrów za tym miastem  znalazłem park stanowy Vila Velha. Byłem w nim 39 lat wcześniej - w czasach filmów ORWO. Z konieczności wydzielałem sobie po kilka klatek filmu dziennie. Park, przypominajacy polski Ojców wart jest  znacznie więcej:

Admission to the park costs 112 reais, but seniors have a 50% discount and the ticket price includes transport by park safari buses to various parts of the park (it was 35 degrees Celsius). The showpiece of this park is a rock formation called the cup (Copa). Nature placed it at the most remote point of the trail leading through this part of the park. This is where all tourists take photos:

 

Wstęp do parku kosztuje 112 reais, ale seniorzy maja 50% zniżki i w cene biletu wliczony jest przewóz parkowymi safari-busami do róznych czesci parku (było 35 stopni Celsiusza). Wizytówką tego parku jest formacja skalna nazywana pucharem (Copa)  Natura umiesciła ją w najbardziej odległym punkcie szlaku poprowadzonego przez tę część parku. Tu fotografuja sie wszyscy turyści:

There are even more interesting rock formations here. At the other end of the park there are two more holes in the ground filled with water. However, lush vegetation makes observation difficult. And the elevator that takes tourists to the bottom of one hole has been broken for several years. After visiting the Park, I took a bus to Curitiba - it's only a two-hour drive!

 

Ciekawych form skalnych jest tu jeszcze więcej. Na drugim krańcu parku są jeszcze dwie dziury w ziemi wypełnione wodą. Jednak bujna roślinność utrudnia obserwację. A winda, zwożąca turystów na dno jednej dziury od kilku lat jest zepsuta.  Po zwiedzeniu Parku pojechałem autobusem do Kurytyby - to tylko dwie godziny jazdy!   

Curitiba is the capital of the Brazilian province (state) of Parana. Compared to other capitals, it looks very favorable. Something that immediately catches the eye of a newcomer are the tube-shaped waiting rooms at bus stops. Several streets in the city center have been closed to traffic, creating pedestrian-only zones:

 

Kurytyba jest stolicą brazylijskiej prowincji (stanu) Parana. Na tle innych stolic prezentuje sie bardzo korzystnie. Czymś, co od razu rzuca sie przybyszowi w oko są poczekalnie w kształcie tuby na przystankach autobusowych. W centrum miasta zamknięto dla ruchu kilka ulic tworząc strefy tylko dla pieszych:

The most controversial building in the capital of Parana is the glass opera house. I didn't reach it because it's on the outskirts. The most beautiful building in the city is the cathedral, standing on the edge of the Old Town. The cathedral has a beautifully decorated interior, including a life-size statue of St. John Paul II:

 

Najbardziej kontrowersyjną budowla w stolicy Parany jest oszklona opera. Nie dotarłem do niej, bo stoi na peryferiach. Najpiękniejszym budynkiem miasta jest katedra, stojąca na skraju Starego Miasta. Katedra ma pięknie zdobione wnętrze, a w nim naturalnej wielkości pomnik Św. Jana Pawła II:

Curitiba is a large university center. You see a lot of young people on the streets here. The main building of the university, with a beautiful colonnade, stands on the edge of a park where, among others, araucarias grow - trees very characteristic of Parana - you can see them in the photo below:

 

Kurytyba jest dużym ośrodkiem uniwersyteckim. Na ulicach widzi sie tutaj wiele młodzieży. Główny budynek uniwersytetu, z piekną kolumnadą stoi na skraju parku, w którum rosną miedzy innymi araukarie - drzewa bardzo charakterystyczne dla Parany - widać je na zdjęciu poniżej:

In the carefully restored Old Town, the pavement of the streets has been preserved. Historic colors are painted in pastel colors. Opposite the small Rosario church, I found the only and unfortunately permanently closed tourist information office. The police send tourists to the tourist bus circulating around the city... This is the only stain on the honor of beautiful Curituba that I noticed.

 

Na terenie starannie odrestaurowanego Starego Miasta zachowano bruk na ulicach. Zabytkowe domy malowane sa w pastelowe kolory. Naprzeciwko małego kościołka Rosario odnalazłem jedyne i niestety na stałe zamknięte biuro informacji turystycznej. Policja odsyła turystów do turystycznego autobusu krążącego po mieście... To jedyna plama na honorze pięknej Kurytyby, którą odnotowałem.

I met homeless people camping on the streets in all the big cities of Brazil. There are significantly fewer of them in Curitiba than in other large cities and they do not represent such extreme poverty:

 

Bezdomnych ludzi koczujących na ulicach spotykałem we wszystkich wielkich miastach Brazylii. W Kurytybie jest ich wyraźniej mniej niż w innych wielkich miastach i nie reprezentują takiej skrajnej nędzy:

 

   

 

 

Stosunkowo niewielu Polaków odwiedza Kurytybę. Ci, którzy mimo wszystko tu docierają są mile zaskoczeni dużą ilością polskich nazwisk na szyldach firm i w gazetach. To efekt licznej emigracji z Polski na początku XX wieku. W parku niedaleko mojego "Euro Hotel" stoi symboliczny pomnik upamiętniający polską emigrację do Brazyli.  Przedstawia siewcę, a jego autorem jest Polak - Jan Żak.

 

 

Relatively few Poles visit Curitiba. Those who, despite everything, get here are pleasantly surprised by the large number of Polish names on company signs and in newspapers. This is the result of numerous emigration from Poland at the beginning of the 20th century. In the park near my "Euro Hotel" there is a symbolic monument commemorating Polish emigration to Brazil. It depicts a sower and its author is a Pole - Jan Żak.

From Curitiba I went to Sao Paulo and on the same day I flew via Lisbon to Warsaw. A sentimental journey along the trail I had traveled 39 years earlier - in 1984 - ended happily and brought me a lot of joy and emotion. So many years have passed! It was worth experiencing it again....

 

Z Kurytyby udałem się do Sao Paulo i jeszcze tego samego dnia odleciałem przez Lizbonę do Warszawy. Sentymentalna podróż szlakiem który przemierzyłem 39 lat wcześniej - w 1984 roku zakończyła się szczęśliwie i przyniosła mi wiele radości i wzruszeń. Minęło tyle lat!  Warto było przeżyć to jeszcze raz....

 
     
 

Dear readers. November 2023 marks 25 years since my website, dominated by travel topics, appeared on the then yet unpopular Internet. I wrote here why I created this website. However, I do not write there that I was inspired by my son, Adam Dąbrowski - then a high school student and a propagator of all technical innovations. Thank you, Adam! Since then, my website has been visited over 5 million times! The tons of travel knowledge contained therein are already serving the second generation of travelers and dreamers. I would like to thank my loyal readers and assure you that my non-commercial, adds-free website will continue to be improved and expanded.

 

Drodzy Czytelnicy.  W listopadzie 2023 mija 25 lat od chwili, gdy w mało wówczas popularnej sieci internetowej pojawił się mój serwis, zdominowany przez tematykę podróżniczą.  Po co stworzyłem ten serwis napisałem tutaj.  Nie piszę tam jednak, że  zainspirował mnie mój syn Adam Dąbrowski - wówczas uczeń szkoły średniej i propagator wszelkich nowinek technicznych. Od tego czasu moja strona wywoływana była ponad 5 milionów razy!  Zawarte na niej tony podróżniczej wiedzy służą już drugiemu pokoleniu podróżników i marzycieli. Dziękuję moim wiernym czytelnikom i zapewniam, że mój niekomercyjny, wolny od reklam serwis będzie w dalszym ciągu doskonalony i rozbudowywany.

 
 

 

     
     
 
     

To my "travel snapshots" from the previous years:                                    

                                                                                 Przejście do migawek z moich podróży wcześniejszych lat:

  2022   2021   2020    2019    2018    2017    2016    2015   2014

 

Back do the main directory                                                        Powrót do głównego katalogu